-Stell...
-Mamo, zostań ze mną! -wykrzyczałam by nie odchodziła , lecz teraz mogłam tylko podziwiać jak biała rozmazana postać znika w dali pomieszczenia.
-Obudź się! -usłyszałam kolejny raz głos , ale to nie jest moja matula. Otworzyłam szeroko oczy i zauważyłam mojego ojca. Trzyma mnie za przedramiona i trzęsie mną . Moje ciało całe zesztywniało .
-P..proszę, zostaw mnie! -błagałam. Postawił mnie tak , że stałam na własnych nogach. Dziwne , że czasem go nie poznaje . Raz jest bezgraniczny , brutalny , nerwowy , wulgarny , bezlitosny, szalony , bez uczuć , egoistyczny , a raz zwykłym normalnym człowiekiem, który umie dobrze traktować ludzi.
Czasem mam wrażenie , że Bóg zabrał mamę tylko dlatego by obronić ją przed brutalnym ojcem.
Często wracał do domu pijany , a gdy myślał , że śpię zmuszał moją mamę do stosunku, gdy próbowała się mu postawić bił ją . Zawsze po takich sytuacjach słyszałam jej szloch , nie mogłam nic zrobić .
W mojej dziecinnej głowie widniały obrazy na których widziałam jak pijany ojciec katuje mamę , na jej pulchnej twarzy widniały liczne rozcięcia i łzy spływające po jej policzkach. Oczy były aż czerwone z wycieńczenia i płaczu . Szlochy wydobywające się z jej ust dudniły echem w mojej głowie. "Dlaczego ona musiała tak cierpieć.?" Była śliczną i sprawiedliwą kobietą. Chciała odejść. Jedyną przeszkodą było to, że go kochała . "Bezgranicznie " - podkreśliłam to słowo w myślach.
Usiadłam na łóżku i wpatrywałam się na moje w tym momencie bardzo interesujące buty . Ojciec stał przede mną i wpatrywał się we mnie jak w obrazek.
-Stell... -wyszeptał kucając w miejscu w którym stał. Gwałtownie zaciągnęłam się powietrzem i dopiero teraz spostrzegłam , że nie jest pod wpływem alkoholu . Gdy mnie bił ....mam wrażenie , że to było przed chwilą. "Jak długo spałam? " zapytałam się w myślach badając uważnie każdą najmniejszą ryskę na moich dłoniach. Widniały na niej duże i małe blizny po atakach mojego ojca. Równie dobrze mogłabym pójść z tym na policję , ale ... " Ja go kocham?" to zabrzmiało jak pytanie a nie stwierdzenie .
Wiem , że normalny człowiek nienawidziłby za coś takiego , ale to mój ojciec...był ze mną od dziecka , wychowywał , był przy mnie.. "byliśmy normalną, kochającą się rodzinką" westchnęłam i przełknęłam gulę tworzącą się w moim gardle.
-Stell ...ja przepraszam.. - z pozycji kucającej , upadł na kolana tuż przy moich nogach. Wtulił twarz w moje kolana błagając o wybaczenie. Szok. To jedyne co mną w tej chwili kierowało . Mój ojciec właśnie błaga bym mu wybaczyła. Co się właśnie dzieje.
*Oczami Thomas'a (Ojciec Stelli) *
"Cały dzień" to już cały jebany dzień powtórzyłem w myślach uderzając pięścią w framugę drzwi od łazienki.
Cały dzień nie wyszła z pokoju . Kilkukrotnie pukałem , prosiłem by otworzyła , by coś zjadła...ale w zamian otrzymałem głuchą ciszę . Wczoraj wieczorem zachowałem się jak ostatni chuj. Najebałem się jak świnia . "Jebany John ! " Wpierdolił mnie w gówno. Tak strasznie żałuje tego jak traktowałem "traktuje " poprawiłem się ..swoją rodzinę. Przez te jebane narkotyki. -Kurwa! -wrzasnąłem i kolejny talerz jebnął z hukiem o podłogę. Nagle moje serce podskoczyło do gardła , gdy usłyszałem ciche szmery z pokoju Stell.
"Mamo, zostań ze mną! " -wykrzyczała a ja nie miałem siły na zabawę z drzwiami , kopnąłem w nie z całej siły i ujrzałem Stell leżącą na podłodze i wijącą się pod kałużą zmieszanej krwi i łez . "Co ja zrobiłem?!"
-Obudź się! -złapałem ją za przedramiona i potrząsałem by się obudziła. Otworzyła gwałtownie oczy.
-P.proszę zostaw mnie -wyjęczała .
Już i tak się mnie boi wystarczająco by dostać zawału ...ale coś ją przy mnie trzyma i za nic w świecie nie wiem co . Postawiłem ją na nogi a ona usiadła na łóżku. Klęknąłem przed nią i zacząłem błagać o wybaczenie. Widać w jej oczach istny szok. Czyżby się tego po mnie nie spodziewała? "No jasne , że się nie spodziewała . Przecież kurwa ją biłem! " moje drugie 'złe' ja zakpiło ze mnie."Mam nadzieje, że mi wybaczy" westchnąłem .
*Kilka dni później* ~~ *Oczami Louisa*
-Zayn! Harry! -krzyknąłem do chłopaków którzy właśnie wybierali jedzenie na weekendowe posiedzenie naszego grona . Przyjaciele zatrzymali się w pół kroku i popatrzyli na mnie rozbawionymi spojrzeniami.
-Co jest Lou? -zapytał Harry wrzucając do koszyka kilka paczek chipsów. - masz "TE" dni i wstydzisz się kupić podpaski? -dodał drwiąc ze mnie. Po chwili już trzymali się za brzuchy dając mi do zrozumienia , że bardzo ich rozbawiam. Przewróciłem oczami.
-Słuchajcie ..może zaprosimy Liama z Dani? hmm? - posłałem im wesoły uśmiech .
-No cóż , do weekendu jest sporo czasu możecie się więc spokojnie zastanowić -usłyszałem donośny śmiech za moimi plecami.
-I z czego się tak cieszysz , buraku? -za chichrał Harry . Blondyn spojrzał na niego dalej się śmiejąc.
-Bo...bo..Louis ...-przerwał żeby dalej się śmiać. -tydzień temu powiedział ,że Dani zawsze przyprowadza jakieś dziewczyny ze sobą ,a teraz tak nagle chce żeby ona przyszła. -znowu zaczął się śmiać, ale po chwili dotarł do niego sens wypowiedzianych przez siebie słów i zamilkł .
Fakt, Dani zawsze przyprowadza ze sobą swoje koleżanki co oznacza , że kolejny weekend zaliczam laski. Uśmiechnąłem się do swoich myśli.
-To jak ? Zapraszamy Danielle? hmm? -zaśmiałem się .
-Jasne ...zaliczymy coś? -zaśmiał się Harry, ale po jego minie twierdzę , że to nie było pytanie.
Dwadzieścia minut później siedzę w salonie oglądając TV. Harry i Niall robią w kuchni jedzenie, a Zayn pali papierosa na tarasie.
*Oczami Stelli*
Siedzimy przy pięcioosobowym stoliku w kawiarni. Przeglądamy spokojnie menu , gdy do stolika podchodzi śliczna blondynka z małym notesikiem i długopisem w ręku . Widać ,że jest zmęczona , dziś jest tu tłok , prócz kilku miejsc wszystkie są już zajęte a gości przybywa.
-Mogę pomóc? -pyta zmęczonym głosem.
-Poprosimy dwie latte macchiato .-uśmiechnęłam się sztucznie .
-Coś jeszcze ? - kiwnęłam przecząco głową na znak , że już dziękujemy . Blondynka oddaliła się po następne zamówienia. Przeniosłam wzrok na Sam. Siedzi spokojnie , ale wpatruje się we mnie niepokojąco .
-Co jest? -pyta po chwili , moje usta otwierają się by coś powiedzieć , gdy nagle przerywa mi damski głos.
-Przepraszam. -powiedziała spokojnie. Spojrzałam na nią czekając na to co chcę powiedzieć . Zdążyłam przyjrzeć się jej osobie . Jest ubrana w obcisłą sukienkę idealnie podkreślającą jej szczupłą figurę. Buty na wysokim obcasie wydłużają jej śliczne nogi. "Wow!" westchnęłam ." Czy wszystkie dziewczyny muszą być tak ładne , a ja taka brzydka.? "
-O co chodzi? -zapytała zniecierpliwiona Sam. Dziewczyna lekko rozchyliła usta i zaczęła.
-Mam wielką prośbę... Bardzo zależy mi i moim trzem przyjaciółką na tym by napić się tu kawy , ale niestety nie ma miejsca w kawiarni . Wszystkie miejsca są zajęte , a zauważyłam , że macie trzy wolne , więc..
-Tak , jasne ...możecie się przysiąść.. -odparłam lekko uśmiechając się. Dziwne bo od kilku dni rzadko uśmiecham się z własnej woli. Tej dziewczynie naprawdę zależało.
-Och! Naprawdę? -pisnęła ze szczęścia . -Zaraz wrócę. -poinformowała i pobiegła w stronę dwóch dziewczyn , równie ślicznych jak ona. Po chwili wróciła z uśmiechem na buzi i rozsiadły się wygodnie.
-Naprawdę Danielle ? Byłoby wspaniale. -westchnęła uradowana Sam.
-Zawsze nudzę się w ich "weekendową noc" . Oglądają mecze , piją i śmieją się ze wszystkiego. Zawsze biorę ze sobą przyjaciółki , tym razem sami zaproponowali bym kogoś wzięła , żebym się nie nudziła..więc..-uśmiechnęła się , a my odwzajemniłyśmy tym samym.
-To jesteśmy umówione.- odparła Perrie , blondynka z ciemnoróżowymi końcówkami włosów.
-Nie przyjmuję odmowy -wtrąciła Jade , jej gęste brązowe włosy wpadają jej na twarz , a ta ciągle je poprawia. Jej uśmiech rozjaśnia całą twarz tej istoty. "Więc nie ma mowy na wymówkę?" zakpiłam z siebie w myślach. W między czasie wymieniłyśmy się numerami robiąc przy tym śmieszne zdjęcia na pamiątkę naszego pierwszego spotkania. Nawet nie wiem kiedy zleciał czas w kawiarni, pożegnałyśmy się z Dani , Jade i Pezz małym przytuleniem i buziakiem w policzek.
Leżąc na wygodnym łóżku rozmyślałam jak będzie wyglądać weekend u nieznajomych chłopaków.
Mimo tego , że dziewczyny przekonywały nas , że oni są "w porządku" miałam małe przeczucia.
"Co zrobi ojciec jak dowie się , że spałam u jakichś obcych chłopaków.?" -zapytałam siebie przerażona na samą myśl o jego reakcji. "Powiem , że będę nocować u Sam. " Tak... na pewno się zgodzi. Chyba ją lubi.
Weekend zbliża się wielkimi krokami za niecałe 24 godziny pójdę na małą "domówkę" z naciskiem na słowo "domówka" . Ułożyłam się wygodnie na łóżku i wtuliłam twarz w chłodny materiał poduszki.
"Obyś mnie dziś odwiedziła..." westchnęłam z nadzieją na przyjście w śnie mojej umarłej matuli . Samotna łza spłynęła po moim policzku , nie fatygując się po to by ją wytrzeć pozwalam jej swobodnie spłynąć na delikatny materiał pod moją twarzą. Zaciskam oczy i po kilku minutach rozmyślań widzę ciemną stronę mojego życia.
Super !! Piękne!! Jesteś utalentowana! ! Napisz szybko next!
OdpowiedzUsuńDziękuję <3
OdpowiedzUsuńJesteś wielka...
OdpowiedzUsuńJesteś wielka...
OdpowiedzUsuń