-Ja...nie mogę tego ukrywać przed Louisem on cię naprawdę lubi ...od
kilku dni jest cały w skowronkach, a gdy wspominamy ciebie to aż jęczy z
zachwytu.-Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku na wspomnienie tej
niechcianej nocy.
-C..co?! P..proszę nie rób tego!-odparłam błagalnym tonem
-Przykro mi Stell ...-powiedział i usłyszałam sygnał zakończenia połączenia.
-Co ja zrobiłam?!-wyrzuciłam telefon w przypadkowym kierunku a ten z hukiem rozbił się o podłogę."No pięknie!" poderwałam się z łóżka i podbiegłam do rozbitego telefonu. Może nie zdążył mnie zlokalizować. Szybko wyjęłam kartę z rozwalonego telefonu i połamałam ją. Zbiegłam na dół po schodach , w kuchni zastałam Logana siedzącego przy stole . Uśmiechnął się do mnie .
~*~
Dziś jest mój pierwszy dzień w szkole. Razem z Loganem wybieram się do jego szkoły gdzie wcześniej rozpatrzono moje papiery i świadectwa z ostatnich klas. Dziś muszę zgłosić się po swój plan lekcji. Musiałam podjąć szybką decyzję na jaki kierunek mam się wybrać , więc wybrałam coś co lubiłam zawsze robić... nie koniecznie umiałam , ale liczy się , że lubiłam, więc wybrałam muzykę.
Kilka dni temu kupiłam nowy telefon , mam nowy numer . Myślę , że Harry nie zdążył zlokalizować dokładnego adresu , ponieważ minął już cały miesiąc , a on nie znalazł mnie.
Gdy rano wstałam wzięłam szybki prysznic. Po wysuszeniu włosów nałożyłam lekki makijaż i zeszłam na śniadanie . Logan i ja ciągle zamawialiśmy jedzenie na wynos ponieważ żadnemu z nas nie chciało się robić obiadów i kolacji . Tylko śniadaniem zajmowałam się ja do czasu gdy Logan wynajął kamerdynera , który sprząta i gotuje, ogólnie zajmuję się domem , a raczej willą . Notariusz powiadomił mnie o spadku , który pozostał dla mnie po śmierci ojca. Gdy moja matka umierała przepisała wszystko na niego, nie zostawiła mi nic. Mój ojciec był wypchany forsą . Jego ludzie spełniali jego każdą nawet najgłupszą zachciankę.
Pozostawił mi niezły majątek te kilkanaście milionów funtów na moim koncie w banku dają mi wiele możliwości do życia , wiele nieruchomości i trzy duże domy w Wielkiej Brytanii , jeden z nich należał do mojej matki. Niestety są też minusy . Dowiedziałam się , że mój ojciec ożenił się drugi raz. Kobieta o imieniu Kelly Morgan dostała w spadku jedną z Willi i trzy najdroższe nieruchomości. Doszło do tego , że mam macochę , która już umówiła się na spotkanie by sporządzić umowę o ustalenie , którą willę dostanie . Szczerze mi nie zależy na tych willach , gdybym była teraz w Wielkiej Brytanii pewnie bym je sprzedała . Ewentualnie jedną bym zostawiła do mieszkania w niej, ale jak na razie do końca skończenia szkoły mieszkam z Loganem. Na szczęście jestem na ostatnim roku. Po wielu kłótniach udało mi się ustalić z nim , że będę płaciła połowę za czynsz i jedzenie.
-Jak się spało? -zapytał gdy usiadłam w jadalni obok niego przy stole by zjeść śniadanie.
-Eh , nawet dobrze, a ty? -odpowiedziałam i zaczęłam nakładać sobie coś co wygląda na ślimaki w galarecie.
-Miałem koszmar..-zaczął, spojrzałam na niego pytająco by opowiedział co mu się śniło. -No więc ...śniło mi się , że ..... Dostaniesz dziś jedynkę i porwę cię ze szkoły na pyszną kolacje do McDonalda .-zaśmiałam się na jego żart.
-Nie ma mowy , widziałeś przecież moje świadectwa? Same piątki. -zaczęłam jeść "ślimaczki w sosie galaretowym " tak je nazwałam . Nabiłam "to " na widelec i wsunęłam do ust . Musze przyznać , że jak na coś tak odrażającego to smakuję to bardzo dobrze . Szybko zjadłam zawartość z mojego talerza i popiłam sokiem.
Kilkanaście minut zajęło nam dojechanie do szkoły czarnym Range Roverem , jeszcze siedem minut drogi i spóźnilibyśmy się na pierwszą lekcję . Szybko pognałam do sekretariatu po plan lekcji . "No pięknie....Matematyka na pierwszy ogień." Nigdy nie byłam dobra z matematyki zawsze dostawałam najgorszą ocenę w klasie za to z innych przedmiotów byłam o wiele lepsza . Mam dziś pięć lekcji : Matematyka , Historia , Muzyka , Muzyka , Wychowanie fizyczne .
Na szczęście na matematyce profesor Soto nie kazał mi się przedstawiać przed całą klasą . Powiedziałam tylko "Stella Cornery " i usiadłam na końcu klasy gdzie było wolne miejsce koło blondynki o niebieskich oczach. Uśmiechnęła się nieśmiało w moją stronę , a ja odwzajemniłam uśmiech.
Podczas lekcji matematyki dowiedziałam się , że blondynka siedząca ze mną w ławce to Katherine , ale woli jak mówi się do niej Kat . Jest naprawdę sympatyczna , polubiłam ją bo nie zadawała mi żadnych głupich pytań co do mojego prywatnego życia.
Następna lekcja to Historia. Weszłam do sali gdzie miała odbyć się historia i czekałam na zaczęcie się zajęć , gdy nagle mój telefon za wibrował w mojej kieszeni . Wyciągnęłam go i przejechałam palcem po ekranie by odblokować klawiaturę .
Od: Nieznany : Wiem gdzie Cię szukać , kochanie :* Niedługo się zobaczymy. xxL
Nie odpisałam na te wiadomość, zbyt bardzo się wystraszyłam. Czy Harry naprawdę powiedział Louisowi gdzie jestem . Gdy schowałam telefon do kieszeni wszedł profesor Soto, który jak się okazało również uczy mnie historii . Lekcja dłużyła mi się niemiłosiernie , w ogóle nie mogłam się skupić , gdy w końcu zadzwonił dzwonek oznaczający przerwę wyszłam szybkim krokiem z klasy . Wzrokiem szukałam Logana , ale nigdzie go nie było. Ruszyłam w stronę sali muzycznej gdzie miały odbyć się moje dwie kolejne lekcje .
Profesor od muzyki jest naprawdę młody ma około dwadzieścia cztery lata i jest kawalerem. Dziewczyny z mojej grupy wzdychały do niego przez całe dwie lekcje . Wreszcie ostatnia lekcja , westchnęłam gdy szłam w stronę szatni, gdy weszłam do damskiej szatni zauważyłam Kat , szybko do niej podeszłam.
-Hej kat. Masz teraz wychowanie fizyczne? -zapytałam a ta skinęła głową tym samym potwierdzając.
-Jak wrażenia po pierwszym dniu? -zmieniła temat.
-Całkiem nieźle.-wymamrotałam . Myślę , że ta szkoła jest fajna , szybko się w niej odnalazłam i mam nadzieję , że wytrzymam w niej te cztery miesiące.
-Ciesze się , że cię poznałam.Wiesz w sobotę robię imprezę urodzinową może wpadła byś jeśli miałabyś ochotę..?-zaproponowała.
-Och. To świetny pomysł -odparłam. Myślę , że to bardzo dobry pomysł...powinnam wyluzować i przestać myśleć o Louisie.
-Szczegóły wyśle SMS-em .-uśmiechnęła się promiennie.
-ehm..Kat?-zatrzymałam ją w pół kroku dy już odchodziła. -Czy mogę zabrać ze sobą przyjaciela?-zapytałam a ona parsknęła śmiechem.
-No jasne! Oczywiście, ale i tak muszę poznać cię z moim bratem Liamem .-zaśmiałam się , ale szybko umilkłam gdy przypomniałam sobie to imię. Liam, Liam, Liam Payne ... Tak..to przyjaciel Louisa i Harry'ego...a miałam go za dobrą osobę, ale przecież nie będę go winić za to , że Louis mnie zgwałcił.
-Coś się stało? -zapytała mnie Kat gdy zauważyła , że zmienił mi się humor.
-Nie, nie ..wszystko ok. -uśmiechnęłam się sztucznie a Kat chyba to kupiła bo poklepała mnie po ramieniu i odeszła w stronę sali sportowej. Och. Założyłam długie dresowe siwe spodnie ze ściągaczami w nogawkach , białą bokserkę i na to Siwą bluzę z kapturem , związałam włosy w koka na czubku głowy i ruszyłam w stronę sali gimnastycznej , gdy weszłam na sale zadzwonił dzwonek na lekcję a na sale wbiegł nasz trener.
-Witam was wszystkich , dziś mamy łączone łączone lekcję z chłopakami ponieważ trener Galmar wyjechał dziś na ważne spotkanie. Gdy to powiedział do sali wbiegło kilkunastu chłopaków. Jednym z nich był Logan. Przyjrzałam się dokładniej jego strojowi , który idealnie opinał jego mięśnie . Zielony dres i do kompletu bluza zasuwana suwakiem. Trener dał nam wycisk podczas rozgrzewki , a później zostało nam pół godziny na grę w siatkę . Były dwie grupy 13 dziewczyn i 12 chłopaków. Chłopaki w tym Logan ustawili sie po jednej stronie boiska do siatki ,a po drugiej ustawiły się dziewczęta. Jestem strasznie nie zdarna , więc kilka razy straciłam dla nas szansę na wygraną . Chłopaki wygrali . Po meczu każdy był spocony a w szatni śmierdziało potem. "Padam z sił." Weszłam pod zimny strumień wody w kabinie prysznicowej , chwilę później już siedziałam na korytarzu czekając na Logana.
Nawet nie wiem kiedy dojechaliśmy do domu , w samochodzie dużo rozmawialiśmy. powiedziałam Loganowi o SMS-się od Louisa . Na moje nie szczęście Logan nie miał pojęcia co zrobić. Postanowiliśmy poczekać jeszcze kilka dni. Miejmy nadzieje , że Louis nie przyleci do Szwecji po mnie , bo w sumie nie ma takiej potrzeby. Nie wiem o co mu jeszcze chodzi. Zgwałcił mnie i to mu nie wystarcza ?!
~*~
Och dziś sobota . Niestety Loganowi wypadło coś i nie może pojawić się ze mną na przyjęciu urodzinowym Kat, więc sama tam pojadę. Logan pożyczył mi jeden z jego samochodów do czasu gdy nie wybiorę czegoś dla siebie. Jeszcze nie mogę się zdecydować ale chyba kupię Czarnego Range Rovera , jest boski.
Gdy dojeżdżam do domu Kat wysyłam jej wiadomość , że jestem pod jej mieszkaniem i żeby po mnie wyszła. nie czekam długo , gdy widzę zmierzającą w moją stronę dziewczynę i towarzyszących jej dwóch chłopaków zaczynam czuć się zdenerwowana . Kat jest już obok mnie i przedstawia mnie swoim znajomym.
-To Christian -wskazuje na wysokiego chłopaka i uśmiecha się do niego. -Mój chłopak - kończy i teraz wiem czemu się uśmiechała.
-Miło mi cię poznać. -podałam mu rękę i przeniosłam wzrok na chłopaka obok. Ma ciemne brązowe włosy i piękne jasno niebieskie oczy , jego usta są koloru malin a uśmiech jest pełen szczęścia i zadowolenia.
-To jest Liam... Mój starszy brat . -och , a więc to jest Liam...cóż nie wygląda na takiego jakiego myślałam , że będzie wyglądał .
-Heeej! Dużo o tobie słyszałem , kotku-jego głośny głos sprawił , że przestałam go lubić. "Kotku" nikt tak nie będzie do mnie mówił . Przewróciłam oczami i wyciągnęłam do niego rękę.
-Jestem Stella -przedstawiłam się i uśmiechnęłam najsłodziej jak potrafiłam . Weszliśmy do domu Kat . Głośna muzyka , dużo ludzi i litry alkoholu. "Kto tyle wypiję?!"
Po kilku drinkach usiadłam na kanapie koło ludzi grających w butelkę w salonie. Mój telefon zaczął wariować w mojej kieszeni . Wyjęłam go i odczytałam wiadomość.
"Od: Nieznany: Stella tęsknie za twoim zapachem :* xx L"
Patrzyłam w telefon jak by tam była data mojej śmierci.
Poczułam jak zimna ciecz przeciska się przez materiał sukienki i dotyka skóry. Spojrzałam zszokowana na pijanego chłopaka który chichocze a potem upada na podłogę.
KOMENTARZ NIE ZASZKODZI ZDROWIU I PSYCHICE , WIĘC SIĘ NIE ZAWAHAJ GO UŻYĆ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Następny rozdział dodam razem z liczbą komentarzy równą "15"