-Ja...nie mogę tego ukrywać przed Louisem on cię naprawdę lubi ...od
kilku dni jest cały w skowronkach, a gdy wspominamy ciebie to aż jęczy z
zachwytu.-Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku na wspomnienie tej
niechcianej nocy.
-C..co?! P..proszę nie rób tego!-odparłam błagalnym tonem
-Przykro mi Stell ...-powiedział i usłyszałam sygnał zakończenia połączenia.
-Co ja zrobiłam?!-wyrzuciłam telefon w przypadkowym kierunku a ten z hukiem rozbił się o podłogę."No pięknie!" poderwałam się z łóżka i podbiegłam do rozbitego telefonu. Może nie zdążył mnie zlokalizować. Szybko wyjęłam kartę z rozwalonego telefonu i połamałam ją. Zbiegłam na dół po schodach , w kuchni zastałam Logana siedzącego przy stole . Uśmiechnął się do mnie .
~*~
Dziś jest mój pierwszy dzień w szkole. Razem z Loganem wybieram się do jego szkoły gdzie wcześniej rozpatrzono moje papiery i świadectwa z ostatnich klas. Dziś muszę zgłosić się po swój plan lekcji. Musiałam podjąć szybką decyzję na jaki kierunek mam się wybrać , więc wybrałam coś co lubiłam zawsze robić... nie koniecznie umiałam , ale liczy się , że lubiłam, więc wybrałam muzykę.
Kilka dni temu kupiłam nowy telefon , mam nowy numer . Myślę , że Harry nie zdążył zlokalizować dokładnego adresu , ponieważ minął już cały miesiąc , a on nie znalazł mnie.
Gdy rano wstałam wzięłam szybki prysznic. Po wysuszeniu włosów nałożyłam lekki makijaż i zeszłam na śniadanie . Logan i ja ciągle zamawialiśmy jedzenie na wynos ponieważ żadnemu z nas nie chciało się robić obiadów i kolacji . Tylko śniadaniem zajmowałam się ja do czasu gdy Logan wynajął kamerdynera , który sprząta i gotuje, ogólnie zajmuję się domem , a raczej willą . Notariusz powiadomił mnie o spadku , który pozostał dla mnie po śmierci ojca. Gdy moja matka umierała przepisała wszystko na niego, nie zostawiła mi nic. Mój ojciec był wypchany forsą . Jego ludzie spełniali jego każdą nawet najgłupszą zachciankę.
Pozostawił mi niezły majątek te kilkanaście milionów funtów na moim koncie w banku dają mi wiele możliwości do życia , wiele nieruchomości i trzy duże domy w Wielkiej Brytanii , jeden z nich należał do mojej matki. Niestety są też minusy . Dowiedziałam się , że mój ojciec ożenił się drugi raz. Kobieta o imieniu Kelly Morgan dostała w spadku jedną z Willi i trzy najdroższe nieruchomości. Doszło do tego , że mam macochę , która już umówiła się na spotkanie by sporządzić umowę o ustalenie , którą willę dostanie . Szczerze mi nie zależy na tych willach , gdybym była teraz w Wielkiej Brytanii pewnie bym je sprzedała . Ewentualnie jedną bym zostawiła do mieszkania w niej, ale jak na razie do końca skończenia szkoły mieszkam z Loganem. Na szczęście jestem na ostatnim roku. Po wielu kłótniach udało mi się ustalić z nim , że będę płaciła połowę za czynsz i jedzenie.
-Jak się spało? -zapytał gdy usiadłam w jadalni obok niego przy stole by zjeść śniadanie.
-Eh , nawet dobrze, a ty? -odpowiedziałam i zaczęłam nakładać sobie coś co wygląda na ślimaki w galarecie.
-Miałem koszmar..-zaczął, spojrzałam na niego pytająco by opowiedział co mu się śniło. -No więc ...śniło mi się , że ..... Dostaniesz dziś jedynkę i porwę cię ze szkoły na pyszną kolacje do McDonalda .-zaśmiałam się na jego żart.
-Nie ma mowy , widziałeś przecież moje świadectwa? Same piątki. -zaczęłam jeść "ślimaczki w sosie galaretowym " tak je nazwałam . Nabiłam "to " na widelec i wsunęłam do ust . Musze przyznać , że jak na coś tak odrażającego to smakuję to bardzo dobrze . Szybko zjadłam zawartość z mojego talerza i popiłam sokiem.
Kilkanaście minut zajęło nam dojechanie do szkoły czarnym Range Roverem , jeszcze siedem minut drogi i spóźnilibyśmy się na pierwszą lekcję . Szybko pognałam do sekretariatu po plan lekcji . "No pięknie....Matematyka na pierwszy ogień." Nigdy nie byłam dobra z matematyki zawsze dostawałam najgorszą ocenę w klasie za to z innych przedmiotów byłam o wiele lepsza . Mam dziś pięć lekcji : Matematyka , Historia , Muzyka , Muzyka , Wychowanie fizyczne .
Na szczęście na matematyce profesor Soto nie kazał mi się przedstawiać przed całą klasą . Powiedziałam tylko "Stella Cornery " i usiadłam na końcu klasy gdzie było wolne miejsce koło blondynki o niebieskich oczach. Uśmiechnęła się nieśmiało w moją stronę , a ja odwzajemniłam uśmiech.
Podczas lekcji matematyki dowiedziałam się , że blondynka siedząca ze mną w ławce to Katherine , ale woli jak mówi się do niej Kat . Jest naprawdę sympatyczna , polubiłam ją bo nie zadawała mi żadnych głupich pytań co do mojego prywatnego życia.
Następna lekcja to Historia. Weszłam do sali gdzie miała odbyć się historia i czekałam na zaczęcie się zajęć , gdy nagle mój telefon za wibrował w mojej kieszeni . Wyciągnęłam go i przejechałam palcem po ekranie by odblokować klawiaturę .
Od: Nieznany : Wiem gdzie Cię szukać , kochanie :* Niedługo się zobaczymy. xxL
Nie odpisałam na te wiadomość, zbyt bardzo się wystraszyłam. Czy Harry naprawdę powiedział Louisowi gdzie jestem . Gdy schowałam telefon do kieszeni wszedł profesor Soto, który jak się okazało również uczy mnie historii . Lekcja dłużyła mi się niemiłosiernie , w ogóle nie mogłam się skupić , gdy w końcu zadzwonił dzwonek oznaczający przerwę wyszłam szybkim krokiem z klasy . Wzrokiem szukałam Logana , ale nigdzie go nie było. Ruszyłam w stronę sali muzycznej gdzie miały odbyć się moje dwie kolejne lekcje .
Profesor od muzyki jest naprawdę młody ma około dwadzieścia cztery lata i jest kawalerem. Dziewczyny z mojej grupy wzdychały do niego przez całe dwie lekcje . Wreszcie ostatnia lekcja , westchnęłam gdy szłam w stronę szatni, gdy weszłam do damskiej szatni zauważyłam Kat , szybko do niej podeszłam.
-Hej kat. Masz teraz wychowanie fizyczne? -zapytałam a ta skinęła głową tym samym potwierdzając.
-Jak wrażenia po pierwszym dniu? -zmieniła temat.
-Całkiem nieźle.-wymamrotałam . Myślę , że ta szkoła jest fajna , szybko się w niej odnalazłam i mam nadzieję , że wytrzymam w niej te cztery miesiące.
-Ciesze się , że cię poznałam.Wiesz w sobotę robię imprezę urodzinową może wpadła byś jeśli miałabyś ochotę..?-zaproponowała.
-Och. To świetny pomysł -odparłam. Myślę , że to bardzo dobry pomysł...powinnam wyluzować i przestać myśleć o Louisie.
-Szczegóły wyśle SMS-em .-uśmiechnęła się promiennie.
-ehm..Kat?-zatrzymałam ją w pół kroku dy już odchodziła. -Czy mogę zabrać ze sobą przyjaciela?-zapytałam a ona parsknęła śmiechem.
-No jasne! Oczywiście, ale i tak muszę poznać cię z moim bratem Liamem .-zaśmiałam się , ale szybko umilkłam gdy przypomniałam sobie to imię. Liam, Liam, Liam Payne ... Tak..to przyjaciel Louisa i Harry'ego...a miałam go za dobrą osobę, ale przecież nie będę go winić za to , że Louis mnie zgwałcił.
-Coś się stało? -zapytała mnie Kat gdy zauważyła , że zmienił mi się humor.
-Nie, nie ..wszystko ok. -uśmiechnęłam się sztucznie a Kat chyba to kupiła bo poklepała mnie po ramieniu i odeszła w stronę sali sportowej. Och. Założyłam długie dresowe siwe spodnie ze ściągaczami w nogawkach , białą bokserkę i na to Siwą bluzę z kapturem , związałam włosy w koka na czubku głowy i ruszyłam w stronę sali gimnastycznej , gdy weszłam na sale zadzwonił dzwonek na lekcję a na sale wbiegł nasz trener.
-Witam was wszystkich , dziś mamy łączone łączone lekcję z chłopakami ponieważ trener Galmar wyjechał dziś na ważne spotkanie. Gdy to powiedział do sali wbiegło kilkunastu chłopaków. Jednym z nich był Logan. Przyjrzałam się dokładniej jego strojowi , który idealnie opinał jego mięśnie . Zielony dres i do kompletu bluza zasuwana suwakiem. Trener dał nam wycisk podczas rozgrzewki , a później zostało nam pół godziny na grę w siatkę . Były dwie grupy 13 dziewczyn i 12 chłopaków. Chłopaki w tym Logan ustawili sie po jednej stronie boiska do siatki ,a po drugiej ustawiły się dziewczęta. Jestem strasznie nie zdarna , więc kilka razy straciłam dla nas szansę na wygraną . Chłopaki wygrali . Po meczu każdy był spocony a w szatni śmierdziało potem. "Padam z sił." Weszłam pod zimny strumień wody w kabinie prysznicowej , chwilę później już siedziałam na korytarzu czekając na Logana.
Nawet nie wiem kiedy dojechaliśmy do domu , w samochodzie dużo rozmawialiśmy. powiedziałam Loganowi o SMS-się od Louisa . Na moje nie szczęście Logan nie miał pojęcia co zrobić. Postanowiliśmy poczekać jeszcze kilka dni. Miejmy nadzieje , że Louis nie przyleci do Szwecji po mnie , bo w sumie nie ma takiej potrzeby. Nie wiem o co mu jeszcze chodzi. Zgwałcił mnie i to mu nie wystarcza ?!
~*~
Och dziś sobota . Niestety Loganowi wypadło coś i nie może pojawić się ze mną na przyjęciu urodzinowym Kat, więc sama tam pojadę. Logan pożyczył mi jeden z jego samochodów do czasu gdy nie wybiorę czegoś dla siebie. Jeszcze nie mogę się zdecydować ale chyba kupię Czarnego Range Rovera , jest boski.
Gdy dojeżdżam do domu Kat wysyłam jej wiadomość , że jestem pod jej mieszkaniem i żeby po mnie wyszła. nie czekam długo , gdy widzę zmierzającą w moją stronę dziewczynę i towarzyszących jej dwóch chłopaków zaczynam czuć się zdenerwowana . Kat jest już obok mnie i przedstawia mnie swoim znajomym.
-To Christian -wskazuje na wysokiego chłopaka i uśmiecha się do niego. -Mój chłopak - kończy i teraz wiem czemu się uśmiechała.
-Miło mi cię poznać. -podałam mu rękę i przeniosłam wzrok na chłopaka obok. Ma ciemne brązowe włosy i piękne jasno niebieskie oczy , jego usta są koloru malin a uśmiech jest pełen szczęścia i zadowolenia.
-To jest Liam... Mój starszy brat . -och , a więc to jest Liam...cóż nie wygląda na takiego jakiego myślałam , że będzie wyglądał .
-Heeej! Dużo o tobie słyszałem , kotku-jego głośny głos sprawił , że przestałam go lubić. "Kotku" nikt tak nie będzie do mnie mówił . Przewróciłam oczami i wyciągnęłam do niego rękę.
-Jestem Stella -przedstawiłam się i uśmiechnęłam najsłodziej jak potrafiłam . Weszliśmy do domu Kat . Głośna muzyka , dużo ludzi i litry alkoholu. "Kto tyle wypiję?!"
Po kilku drinkach usiadłam na kanapie koło ludzi grających w butelkę w salonie. Mój telefon zaczął wariować w mojej kieszeni . Wyjęłam go i odczytałam wiadomość.
"Od: Nieznany: Stella tęsknie za twoim zapachem :* xx L"
Patrzyłam w telefon jak by tam była data mojej śmierci.
Poczułam jak zimna ciecz przeciska się przez materiał sukienki i dotyka skóry. Spojrzałam zszokowana na pijanego chłopaka który chichocze a potem upada na podłogę.
KOMENTARZ NIE ZASZKODZI ZDROWIU I PSYCHICE , WIĘC SIĘ NIE ZAWAHAJ GO UŻYĆ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Następny rozdział dodam razem z liczbą komentarzy równą "15"
I'm fine
poniedziałek, 5 maja 2014
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
Rozdział 7 A ty masz chłopaka?
Logan zaproponował bym z nim wyjechała do Szwecji i zaczęła tam wszystko
od nowa. Co prawda nie chciałam zostawiać tu Sam, Pezz, Dan i Jade ,
ale one sobie poradzą, a mnie przyda się kilka miesięcy wypoczynku.
Zgodziłam się.
***
Otarłam łzy i ruszyłam w stronę samochodu jeszcze raz machając w stronę dziewczyn, które również zalewały się łzami. Tak bardzo nie cierpię pożegnań . Droga do lotniska dawała wrażenie naprawdę długiej podróży. Prawie w ogóle nie odzywałam się do Logana mimo , że ten ciągle próbował zacząć rozmowę, nie winie go za to lecz nie zachęcił mnie do rozmowy. Czułam się dziwnie , ale jak ma się czuć 19-latka , która nie ma rodziców i nie ma szkoły .? Na dworze wieje wiatr i pada deszcz . "Pięknie! Nie mam parasolki. "westchnęłam i już wyobrażałam sobie jak będzie wyglądać moje życie w Szwecji .
Jak długo jeszcze będziemy milczeć.?!
-Masz dziewczynę? -zapytałam niepewnie . Spojrzałam na niego . Lekko się uśmiechnął i kiwnął przecząco głową .
-A ty masz chłopaka ? - zapytał i co jakiś czas spoglądał na mnie. W tym momencie łzy znowu spłynęły po moich policzkach. "Miałam nadzieje , że myliłam się co do Louisa, a ten okaże się być naprawdę wspaniałym człowiekiem ...przeliczyłam się.."
-E...ej nie płacz. Przepraszam jeśli Cię uraziłem.-wyglądał na zdezorientowanego . Otarłam łzy i lekko się uśmiechnęłam by oddalić od siebie złe myśli.
-Nie mam chłopaka .- zachichotałam
-Jeśli mogę zapytać..-zawahał się na chwilę , ale skinęłam by kontynuował -Dlaczego?
-ehm.. Nienawidzę chłopaków . Wszyscy jesteście tacy sami . Zależy wam tylko na jednym i jesteście wymagający -wymamrotałam .
-To nie prawda! -zaczął się bulwersować. - wcale nie jesteśmy wymagający.! - zaśmiałam się na jego zaczepkę.
-A właśnie , że jesteście.
-Niech ci będzie -zachichotał .
-Jak długo będziemy jechać na lotnisko? -zapytałam by zmienić ten drażniący nas oboje temat.
-Za jakieś pół godziny powinniśmy siedzieć w ciepłym samolocie, a tam tylko 3,5 godziny lotu na lotnisko w Stockholmie . Westchnęłam i zajęłam się przeglądaniem swojego telefonu.
***
-Stella!! -usłyszałam donośny krzyk. Gwałtownie otworzyłam oczy i ujrzałam chichoczącego Logana na siedzeniu pasażera .
-Już jesteśmy w Szwecji? -zapytałam i zaczęłam się rozglądać , ale wszystko co zobaczyłam to szyby samochodu w kroplach deszczu .
-Nie , ale chciałem żebyś coś zjadła. -Odparł i wskazał reklamówkę na moich kolanach.
-och. A ty jadłeś? -zapytałam gdy wyjęłam z reklamówki hamburgera i butelkę napoju gazowanego.
-Nie miałem kiedy ...-westchnął. Ciągle patrzył na drogę tylko co jakiś czas spoglądał na mnie przelotnie .
-Zatrzymaj się to zjesz, nie chce byś był głodny. -zrobił to co mu powiedziałam . Deszcz nie przestawał padać . Zjedliśmy jedzenie i ruszyliśmy dalej.
-Jak długo spałam? -zapytałam .
-Jakieś 20 minut . -zachichotał , nie mam pojęcia dlaczego.
-Co? -zapytałam , zmarszczyłam brwi na niego.
-Nic , nic. Słodko spałaś , ale musiałem cię obudzić. -zaśmiał się jeszcze raz i znowu skupił się na drodze.- Zaraz będziemy na Lotnisku.-oznajmił, a ja tylko skinęłam na znak , że rozumiem.
Dziwne , że tak łatwo dałam się namówić do zamieszkania z dala od przyjaciółek i w dodatku z obcą osobą, ale mam nadzieje , że moje życie znowu będzie normalne. Ciekawe czy moja mama czasami patrzy na mnie z Nieba ... westchnęłam i odsunęłam od siebie myśli z mamą , próbowałam robić wszystko by nie myśleć o niczym przykrym , ale jak widać nie było mi to dane. Teraz wspominałam swojego tatę.
-Jesteśmy. -oznajmił Logan patrząc za szybę samochodu. Dalej pada.
-No cóż ... musimy wyjść na deszcz. -westchnęłam i otworzyłam sobie drzwi. Logan zajął się moją walizką , a ja wzięłam drugą i plecak . Po kilkunastu minutach siedzieliśmy w samolocie . Logan usiadł koło mnie .
Słuchałam muzyki przez słuchawki , gdy chłopak szturchnął mnie w ramię.
-Czego słuchasz? -zapytał .
-Muzyki ? - zadrwiłam. Zaśmiał się cicho i zabrał mi jedną słuchawkę . Włożył do swojego ucha i zaczęliśmy słuchać piosenki "The a team - Ed Sheeran " .
~
-Jak tu pięknie! -powiedziałam nadal rozglądając się po wnętrzu jego wielkiego salonu.
Uśmiechnął się w odpowiedzi .
-Chodź , pokażę ci twój nowy pokój .-odparł . Bez żadnych sprzeciwów ruszyłam za nim. Zdawało mi się czy on wcześniej mi mówił że poszukuję współlokatora , bo czuje się tu sam samotnie .
Pokój jest nieziemski i duży , jest ze dwa razy większy od mojego poprzedniego.
-Pewnie jesteś zmęczona, jest późno więc jeśli chcesz możesz już iść spać..-odparł a ja zdążyłam opaść na moje nowe łoże. Zachichotał .
-Uznam to za "Idę spać. Wynocha!" -parsknął a ja powoli zatapiała się w zapachu mojej nowej czystej pościeli. Nie wiem kiedy wyszedł. Gdy wstałam wcześnie rano "Niestety coś mnie obudziło" a to coś to mój dzwoniący telefon . Louis ....Louis..Louis....Sam....Perrie...Louis ... Harry?
Postanowiłam , że oddzwonię do niego..
-Halo? Harry? Coś się stało?-zapytałam niepewnie .
-Nie wszystko w porządku ...tylko dawno cie nie widziałem z chłopakami i myślałem że może wpadniecie do nas z dziewczynami dziś wieczorem?- zapytał z lekką chrypką w głosie.
"O cholera." Mam mu powiedzieć.?! "Harry , twój przyjaciel mnie zgwałcił a ja zdesperowana uciekłam do Szwecji , już nigdy się nie zobaczymy.." zakpiłam.
-Ehm. Harry ..ja ..mnie nie ma w Bradford.-wyszeptałam do telefonu tak by mnie usłyszał.
-Ale jak to? Gdzie jesteś...mogę po ciebie pojechać jeśli chcesz.-zaproponował.
-Nie! Harry ja...nie moge ci powiedzieć gdzie jestem..-westchnęłam .
-Wiesz że mogę namierzyć twój telefon już w tym momencie?!-raczej stwierdził niż zapytał .
-Harry...ja ..obiecaj ż nikomu nie powiesz a zwłaszcza Louisowi !-rozkazałam.
-Zgoda...obiecuje! - obiecał i czekał na wyjaśnienia.
-Ja...jestem w Szwecji.-odparłam krótko ale wystarczyło by zaniemówił.
-Ja...nie mogę tego ukrywać przed Louisem on cię naprawdę lubi ...od kilku dni jest cały w skowronkach, a gdy wspominamy ciebie to aż jęczy z zachwytu.-Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku na wspomnienie tej niechcianej nocy.
-C..co?! P..proszę nie rób tego!-odparłam błagalnym tonem
-Przykro mi Stell ...-powiedział i usłyszałam sygnał zakończenia połączenia.
***
Otarłam łzy i ruszyłam w stronę samochodu jeszcze raz machając w stronę dziewczyn, które również zalewały się łzami. Tak bardzo nie cierpię pożegnań . Droga do lotniska dawała wrażenie naprawdę długiej podróży. Prawie w ogóle nie odzywałam się do Logana mimo , że ten ciągle próbował zacząć rozmowę, nie winie go za to lecz nie zachęcił mnie do rozmowy. Czułam się dziwnie , ale jak ma się czuć 19-latka , która nie ma rodziców i nie ma szkoły .? Na dworze wieje wiatr i pada deszcz . "Pięknie! Nie mam parasolki. "westchnęłam i już wyobrażałam sobie jak będzie wyglądać moje życie w Szwecji .
Jak długo jeszcze będziemy milczeć.?!
-Masz dziewczynę? -zapytałam niepewnie . Spojrzałam na niego . Lekko się uśmiechnął i kiwnął przecząco głową .
-A ty masz chłopaka ? - zapytał i co jakiś czas spoglądał na mnie. W tym momencie łzy znowu spłynęły po moich policzkach. "Miałam nadzieje , że myliłam się co do Louisa, a ten okaże się być naprawdę wspaniałym człowiekiem ...przeliczyłam się.."
-E...ej nie płacz. Przepraszam jeśli Cię uraziłem.-wyglądał na zdezorientowanego . Otarłam łzy i lekko się uśmiechnęłam by oddalić od siebie złe myśli.
-Nie mam chłopaka .- zachichotałam
-Jeśli mogę zapytać..-zawahał się na chwilę , ale skinęłam by kontynuował -Dlaczego?
-ehm.. Nienawidzę chłopaków . Wszyscy jesteście tacy sami . Zależy wam tylko na jednym i jesteście wymagający -wymamrotałam .
-To nie prawda! -zaczął się bulwersować. - wcale nie jesteśmy wymagający.! - zaśmiałam się na jego zaczepkę.
-A właśnie , że jesteście.
-Niech ci będzie -zachichotał .
-Jak długo będziemy jechać na lotnisko? -zapytałam by zmienić ten drażniący nas oboje temat.
-Za jakieś pół godziny powinniśmy siedzieć w ciepłym samolocie, a tam tylko 3,5 godziny lotu na lotnisko w Stockholmie . Westchnęłam i zajęłam się przeglądaniem swojego telefonu.
***
-Stella!! -usłyszałam donośny krzyk. Gwałtownie otworzyłam oczy i ujrzałam chichoczącego Logana na siedzeniu pasażera .
-Już jesteśmy w Szwecji? -zapytałam i zaczęłam się rozglądać , ale wszystko co zobaczyłam to szyby samochodu w kroplach deszczu .
-Nie , ale chciałem żebyś coś zjadła. -Odparł i wskazał reklamówkę na moich kolanach.
-och. A ty jadłeś? -zapytałam gdy wyjęłam z reklamówki hamburgera i butelkę napoju gazowanego.
-Nie miałem kiedy ...-westchnął. Ciągle patrzył na drogę tylko co jakiś czas spoglądał na mnie przelotnie .
-Zatrzymaj się to zjesz, nie chce byś był głodny. -zrobił to co mu powiedziałam . Deszcz nie przestawał padać . Zjedliśmy jedzenie i ruszyliśmy dalej.
-Jak długo spałam? -zapytałam .
-Jakieś 20 minut . -zachichotał , nie mam pojęcia dlaczego.
-Co? -zapytałam , zmarszczyłam brwi na niego.
-Nic , nic. Słodko spałaś , ale musiałem cię obudzić. -zaśmiał się jeszcze raz i znowu skupił się na drodze.- Zaraz będziemy na Lotnisku.-oznajmił, a ja tylko skinęłam na znak , że rozumiem.
Dziwne , że tak łatwo dałam się namówić do zamieszkania z dala od przyjaciółek i w dodatku z obcą osobą, ale mam nadzieje , że moje życie znowu będzie normalne. Ciekawe czy moja mama czasami patrzy na mnie z Nieba ... westchnęłam i odsunęłam od siebie myśli z mamą , próbowałam robić wszystko by nie myśleć o niczym przykrym , ale jak widać nie było mi to dane. Teraz wspominałam swojego tatę.
-Jesteśmy. -oznajmił Logan patrząc za szybę samochodu. Dalej pada.
-No cóż ... musimy wyjść na deszcz. -westchnęłam i otworzyłam sobie drzwi. Logan zajął się moją walizką , a ja wzięłam drugą i plecak . Po kilkunastu minutach siedzieliśmy w samolocie . Logan usiadł koło mnie .
Słuchałam muzyki przez słuchawki , gdy chłopak szturchnął mnie w ramię.
-Czego słuchasz? -zapytał .
-Muzyki ? - zadrwiłam. Zaśmiał się cicho i zabrał mi jedną słuchawkę . Włożył do swojego ucha i zaczęliśmy słuchać piosenki "The a team - Ed Sheeran " .
~
-Jak tu pięknie! -powiedziałam nadal rozglądając się po wnętrzu jego wielkiego salonu.
Uśmiechnął się w odpowiedzi .
-Chodź , pokażę ci twój nowy pokój .-odparł . Bez żadnych sprzeciwów ruszyłam za nim. Zdawało mi się czy on wcześniej mi mówił że poszukuję współlokatora , bo czuje się tu sam samotnie .
Pokój jest nieziemski i duży , jest ze dwa razy większy od mojego poprzedniego.
-Pewnie jesteś zmęczona, jest późno więc jeśli chcesz możesz już iść spać..-odparł a ja zdążyłam opaść na moje nowe łoże. Zachichotał .
-Uznam to za "Idę spać. Wynocha!" -parsknął a ja powoli zatapiała się w zapachu mojej nowej czystej pościeli. Nie wiem kiedy wyszedł. Gdy wstałam wcześnie rano "Niestety coś mnie obudziło" a to coś to mój dzwoniący telefon . Louis ....Louis..Louis....Sam....Perrie...Louis ... Harry?
Postanowiłam , że oddzwonię do niego..
-Halo? Harry? Coś się stało?-zapytałam niepewnie .
-Nie wszystko w porządku ...tylko dawno cie nie widziałem z chłopakami i myślałem że może wpadniecie do nas z dziewczynami dziś wieczorem?- zapytał z lekką chrypką w głosie.
"O cholera." Mam mu powiedzieć.?! "Harry , twój przyjaciel mnie zgwałcił a ja zdesperowana uciekłam do Szwecji , już nigdy się nie zobaczymy.." zakpiłam.
-Ehm. Harry ..ja ..mnie nie ma w Bradford.-wyszeptałam do telefonu tak by mnie usłyszał.
-Ale jak to? Gdzie jesteś...mogę po ciebie pojechać jeśli chcesz.-zaproponował.
-Nie! Harry ja...nie moge ci powiedzieć gdzie jestem..-westchnęłam .
-Wiesz że mogę namierzyć twój telefon już w tym momencie?!-raczej stwierdził niż zapytał .
-Harry...ja ..obiecaj ż nikomu nie powiesz a zwłaszcza Louisowi !-rozkazałam.
-Zgoda...obiecuje! - obiecał i czekał na wyjaśnienia.
-Ja...jestem w Szwecji.-odparłam krótko ale wystarczyło by zaniemówił.
-Ja...nie mogę tego ukrywać przed Louisem on cię naprawdę lubi ...od kilku dni jest cały w skowronkach, a gdy wspominamy ciebie to aż jęczy z zachwytu.-Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku na wspomnienie tej niechcianej nocy.
-C..co?! P..proszę nie rób tego!-odparłam błagalnym tonem
-Przykro mi Stell ...-powiedział i usłyszałam sygnał zakończenia połączenia.
wtorek, 22 kwietnia 2014
Rozdział 6 Zaczynam wszystko od nowa
-Ty odpowiesz na moje pytanie to ja odpowiem na twoje.-zaproponował
patrząc mi w oczy jak jakiś szaleniec. Skinęłam głową na znak , że się
zgadzam.
-Miałam mały wypadek.-odpowiedziałam na jego pytanie i mam wielką nadzieje, że kupił moje kłamstwo, bo przecież nie powiem mu "A no wiesz...mój ojciec mnie bił gdy wracał pijany do domu , ale patrz żyję , więc jest ok! " Podziwiam siebie za to , że w takich chwilach jak ta umiem żartować. Nigdy nie brałam życia zbyt poważnie , gdyby jednak tak było już bym dawno była desperatką , albo bym zwariowała i musiałabym siedzieć w psychiatryku. -Teraz twoja kolej. -przypomniałam.
-Jaki? -dalej drążył temat olewając moje słowa.
-Nieważne..-Spojrzałam na jego usta by nie patrzeć w jego przerażające spojrzenie.
-Ważne! -warknął . Podniosłam na niego wzrok teraz nie był już przerażający on po prostu jest ciekawskim idiotom ! -Masz mi powiedzieć co ci się stało, jeśli tego nie zrobisz to powtórzę czynność która dziś będzie dla ciebie przyjemna w porównaniu z tym co zrobiłem ci wczoraj. Na pewno nie jesteś...ehm ... nie byłaś dziewicą? Byłaś strasznie ciasna.- Każde jego słowo sprawiło mi ból . Jestem pewna , że nie jestem już dziewicą. Łzy wypełzły na moje policzki. Dopiero teraz do mnie dociera co tak naprawdę się stało. "Zostałam zgwałcona" . Nie zdążyłam nawet pomyśleć co chce zrobić , a moja dłoń trzasnęła z hukiem o jego policzek. Wybiegłam szybko z pokoju , zbiegłam po schodach i wybiegła z domu zatrzaskując za sobą drzwi zauważyłam nadjeżdżający podjazd , za kółkiem siedzi Sam. Zatrzymała się pod domem Louisa szybko wsiadłam do samochodu . Spojrzałam w stronę domu Louisa i mogłam zobaczyć jak pędzi w naszą stronę .
-Ruszaj!- Krzyknęłam a Sam wykonała moje polecenie , widziałam w bocznym lusterku jak Louis się poddaję i przestaje biec. Rozpłakałam się chociaż bardzo chciałam ukryć łzy.
-Co się stało? -zapytała Sam. Nie odpowiedziałam , za to jeszcze bardziej się rozryczałam .
Sam jest na tyle spostrzegawcza , że widziała iż nie mam ochoty rozmawiać. Znała mnie jak nikt inny . Wiedziała, że sama jej powiem za kilka godzin. Kilka minut później byłyśmy pod domem, ale nie moim ....i Sam też nie.
-Gdzie jesteśmy? -zapytałam szlochając .
-U Pezz , muszę jej przekazać list od Zayna dla niej. -uśmiechnęła się lekko . Wiedziałam , że coś do siebie czują, ale wolałam się nie odzywać. Skinęłam głową i wyszłam za nią z samochodu. Gdy Sam zapukała do drzwi wyłoniła się zza nich postać blondynki z różowymi końcówkami. Pisnęła z zachwytu gdy nas zobaczyła , szybko nas uściskała i zaprosiła do środka. Rozejrzałam się dookoła siebie by dostrzec Danielle i Jade siedzących na kanapie i popijających kawę. Przywitałam się z nimi i uśmiechnęłam się na tyle ile było mnie stać.
-Coś się stało? nie wyglądasz najlepiej.-odparła Dan. Od razu przypomniały mi się słowa Louisa
"... powtórzę czynność która dziś będzie dla ciebie przyjemna w porównaniu z tym co zrobiłem ci wczoraj. Na pewno nie jesteś...ehm ... nie byłaś dziewicą? Byłaś strasznie ciasna".
-Nie..emm jest w porządku. -postanowiłam nic im nie mówić.
-Daj spokój widzimy w jakim jesteś stanie , co się dzieje ? -Jade postanowiła się odezwać. Westchnęłam i zaczęłam im opowiadać wszystko od początku. Przecież są moimi przyjaciółkami ...jedynymi przyjaciółkami.
Dzięki ich pocieszaniu poczułam się o wiele lepiej , lecz dalej bolało mnie to , że Louis mnie wykorzystał.
*Kilka dni później *
Dzięki pomocy Sam , Pezz , Dan i Jade udało mi się wytrzymać do dzisiejszego dnia .
Policja dała sobie spokój z szukaniem głównych przyczyn samobójstwa mojego ojca , a dziś ma się odbyć pogrzeb. Dokładnie za trzy godziny i trzydzieści pięć minut pożegnam się z nim na zawsze.
Na pogrzeb przyjechała cała rodzina.Przede wszystkim Ciotka Pamela , Wujek Frank i wielu przyjaciół mojego taty. Mimo , że codziennie pił alkohol to na co dzień odgrywał ważną rolę w naszym społeczeństwie ponieważ był Założycielem wielu fundacji dla biednych i chorych dzieci. Miał duże zyski ze swojej pracy . nigdy nie interesowała mnie jego praca nawet nie pytałam co robi. Czasem gdy rozmawiałam z mamą to opowiadała mi jaki tata był zanim zaczął pić , ciężko uwierzyć w to co mówiła lecz moja mama nigdy nie kłamała.
Po wysuszeniu włosów przebrałam się w czarne ubrania. Nawet nie wiem jak je wybrałam , ale teraz to jest nieważne . Pomalowałam paznokcie na czarno i zrobiłam lekki makijaż .
W kościele Ojciec George pięknie odprawił msze pożegnalną dla mojego taty ,ciężko było nie wzruszyć się po jego słowach.
Od kościoła do cmentarza droga nie była długa , lecz pogoda nie dopisywała . Padał deszcz. "Idealna pogoda" westchnęłam poirytowana . Ciotka Pamela i wujek Frank trzymali się blisko mnie przez cały czas.
"Dlaczego to zrobił? Dlaczego mnie zostawił? Może planował to zrobić od dłuższego czasu." Stałam i wpatrywałam się jak zakopują trumnę , co chwile podchodzili do mnie jacyś obcy ludzie , prawdopodobnie przyjaciele taty składając mi "szczere kondolencje" Ocknęłam się z moich myśli gdy usłyszałam zachrypnięty głos . Spojrzałam na chłopaka przede mną , ma piękne niebieskie oczy i brązowe włosy . Jest przystojny.
-Hej, Jestem Logan . -odparł chłopak wpatrując się we mnie.
-Cz.cześć ..ehm jestem Stella .-wymamrotałam na tyle wyraźnie by mnie zrozumiał.
-Pewnie zastanawiasz się kim jestem. -zachichotał, a aj faktycznie zastanawiałam się kim on do cholery jest.
-Mój ojciec John był najlepszym przyjacielem twojego taty . - odparł , spojrzałam na niego zaciekawiona .
Rozmawiał ze mną cały czas. Od razu mi się spodobał , był inni niż ci wszyscy ludzie tu. On jako jedyny nie wypowiedział tych dwóch cholernie dennych słów "szczere kondolencje" To drażniące gdy i tak te słowa nie przywrócą go do życia. Trudno trzeba się pogodzić ze śmiercią , przecież i tak kiedyś umrzemy ...czy to ma w ogóle znaczenie kiedy.?! Dowiedziałam się od Logana , że mieszka w Szwecji , mieszka sam w wielkim mieszkaniu , które dostał od ojca i potrzebuje współlokatorki , żeby mu się nie nudziło.
Po pogrzebie Sam i dziewczyny odwiozły mnie do domu bym wzięła swoje wszystkie rzeczy .
Logan zaproponował mi bym spała u niego w domu , ponieważ jego ojciec tuż po pogrzebie musiał wyjechać . "sprawy biznesowe" przewróciłam oczami. Przecież mój ojciec też tak mówił , a co się okazywało ?! Że wracał zalany w cztery dupy i bił mnie i mamę.
Nie chciałam siedzieć na jego głowie , więc odmówiłam mu i postanowiłam , że przenocuje kilka dni u Sam .
Po kilku spotkaniach z Loganem zapominałam o problemach . To on jest moim kołem ratunkowym.
Logan zaproponował bym z nim wyjechała do Szwecji i zaczęła tam wszystko od nowa. Co prawda nie chciałam zostawiać tu Sam, Pezz, Dan i Jade , ale one sobie poradzą, a mnie przyda się kilka miesięcy wypoczynku. Zgodziłam się.
Przeczytałeś/aś zostaw komentarz :)
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Gdy dochodzi nowa postać tego samego dnia można ją zobaczyć w rozdziale z "Bohaterowie" <3
-Miałam mały wypadek.-odpowiedziałam na jego pytanie i mam wielką nadzieje, że kupił moje kłamstwo, bo przecież nie powiem mu "A no wiesz...mój ojciec mnie bił gdy wracał pijany do domu , ale patrz żyję , więc jest ok! " Podziwiam siebie za to , że w takich chwilach jak ta umiem żartować. Nigdy nie brałam życia zbyt poważnie , gdyby jednak tak było już bym dawno była desperatką , albo bym zwariowała i musiałabym siedzieć w psychiatryku. -Teraz twoja kolej. -przypomniałam.
-Jaki? -dalej drążył temat olewając moje słowa.
-Nieważne..-Spojrzałam na jego usta by nie patrzeć w jego przerażające spojrzenie.
-Ważne! -warknął . Podniosłam na niego wzrok teraz nie był już przerażający on po prostu jest ciekawskim idiotom ! -Masz mi powiedzieć co ci się stało, jeśli tego nie zrobisz to powtórzę czynność która dziś będzie dla ciebie przyjemna w porównaniu z tym co zrobiłem ci wczoraj. Na pewno nie jesteś...ehm ... nie byłaś dziewicą? Byłaś strasznie ciasna.- Każde jego słowo sprawiło mi ból . Jestem pewna , że nie jestem już dziewicą. Łzy wypełzły na moje policzki. Dopiero teraz do mnie dociera co tak naprawdę się stało. "Zostałam zgwałcona" . Nie zdążyłam nawet pomyśleć co chce zrobić , a moja dłoń trzasnęła z hukiem o jego policzek. Wybiegłam szybko z pokoju , zbiegłam po schodach i wybiegła z domu zatrzaskując za sobą drzwi zauważyłam nadjeżdżający podjazd , za kółkiem siedzi Sam. Zatrzymała się pod domem Louisa szybko wsiadłam do samochodu . Spojrzałam w stronę domu Louisa i mogłam zobaczyć jak pędzi w naszą stronę .
-Ruszaj!- Krzyknęłam a Sam wykonała moje polecenie , widziałam w bocznym lusterku jak Louis się poddaję i przestaje biec. Rozpłakałam się chociaż bardzo chciałam ukryć łzy.
-Co się stało? -zapytała Sam. Nie odpowiedziałam , za to jeszcze bardziej się rozryczałam .
Sam jest na tyle spostrzegawcza , że widziała iż nie mam ochoty rozmawiać. Znała mnie jak nikt inny . Wiedziała, że sama jej powiem za kilka godzin. Kilka minut później byłyśmy pod domem, ale nie moim ....i Sam też nie.
-Gdzie jesteśmy? -zapytałam szlochając .
-U Pezz , muszę jej przekazać list od Zayna dla niej. -uśmiechnęła się lekko . Wiedziałam , że coś do siebie czują, ale wolałam się nie odzywać. Skinęłam głową i wyszłam za nią z samochodu. Gdy Sam zapukała do drzwi wyłoniła się zza nich postać blondynki z różowymi końcówkami. Pisnęła z zachwytu gdy nas zobaczyła , szybko nas uściskała i zaprosiła do środka. Rozejrzałam się dookoła siebie by dostrzec Danielle i Jade siedzących na kanapie i popijających kawę. Przywitałam się z nimi i uśmiechnęłam się na tyle ile było mnie stać.
-Coś się stało? nie wyglądasz najlepiej.-odparła Dan. Od razu przypomniały mi się słowa Louisa
"... powtórzę czynność która dziś będzie dla ciebie przyjemna w porównaniu z tym co zrobiłem ci wczoraj. Na pewno nie jesteś...ehm ... nie byłaś dziewicą? Byłaś strasznie ciasna".
-Nie..emm jest w porządku. -postanowiłam nic im nie mówić.
-Daj spokój widzimy w jakim jesteś stanie , co się dzieje ? -Jade postanowiła się odezwać. Westchnęłam i zaczęłam im opowiadać wszystko od początku. Przecież są moimi przyjaciółkami ...jedynymi przyjaciółkami.
Dzięki ich pocieszaniu poczułam się o wiele lepiej , lecz dalej bolało mnie to , że Louis mnie wykorzystał.
*Kilka dni później *
Dzięki pomocy Sam , Pezz , Dan i Jade udało mi się wytrzymać do dzisiejszego dnia .
Policja dała sobie spokój z szukaniem głównych przyczyn samobójstwa mojego ojca , a dziś ma się odbyć pogrzeb. Dokładnie za trzy godziny i trzydzieści pięć minut pożegnam się z nim na zawsze.
Na pogrzeb przyjechała cała rodzina.Przede wszystkim Ciotka Pamela , Wujek Frank i wielu przyjaciół mojego taty. Mimo , że codziennie pił alkohol to na co dzień odgrywał ważną rolę w naszym społeczeństwie ponieważ był Założycielem wielu fundacji dla biednych i chorych dzieci. Miał duże zyski ze swojej pracy . nigdy nie interesowała mnie jego praca nawet nie pytałam co robi. Czasem gdy rozmawiałam z mamą to opowiadała mi jaki tata był zanim zaczął pić , ciężko uwierzyć w to co mówiła lecz moja mama nigdy nie kłamała.
Po wysuszeniu włosów przebrałam się w czarne ubrania. Nawet nie wiem jak je wybrałam , ale teraz to jest nieważne . Pomalowałam paznokcie na czarno i zrobiłam lekki makijaż .
W kościele Ojciec George pięknie odprawił msze pożegnalną dla mojego taty ,ciężko było nie wzruszyć się po jego słowach.
Od kościoła do cmentarza droga nie była długa , lecz pogoda nie dopisywała . Padał deszcz. "Idealna pogoda" westchnęłam poirytowana . Ciotka Pamela i wujek Frank trzymali się blisko mnie przez cały czas.
"Dlaczego to zrobił? Dlaczego mnie zostawił? Może planował to zrobić od dłuższego czasu." Stałam i wpatrywałam się jak zakopują trumnę , co chwile podchodzili do mnie jacyś obcy ludzie , prawdopodobnie przyjaciele taty składając mi "szczere kondolencje" Ocknęłam się z moich myśli gdy usłyszałam zachrypnięty głos . Spojrzałam na chłopaka przede mną , ma piękne niebieskie oczy i brązowe włosy . Jest przystojny.
-Hej, Jestem Logan . -odparł chłopak wpatrując się we mnie.
-Cz.cześć ..ehm jestem Stella .-wymamrotałam na tyle wyraźnie by mnie zrozumiał.
-Pewnie zastanawiasz się kim jestem. -zachichotał, a aj faktycznie zastanawiałam się kim on do cholery jest.
-Mój ojciec John był najlepszym przyjacielem twojego taty . - odparł , spojrzałam na niego zaciekawiona .
Rozmawiał ze mną cały czas. Od razu mi się spodobał , był inni niż ci wszyscy ludzie tu. On jako jedyny nie wypowiedział tych dwóch cholernie dennych słów "szczere kondolencje" To drażniące gdy i tak te słowa nie przywrócą go do życia. Trudno trzeba się pogodzić ze śmiercią , przecież i tak kiedyś umrzemy ...czy to ma w ogóle znaczenie kiedy.?! Dowiedziałam się od Logana , że mieszka w Szwecji , mieszka sam w wielkim mieszkaniu , które dostał od ojca i potrzebuje współlokatorki , żeby mu się nie nudziło.
Po pogrzebie Sam i dziewczyny odwiozły mnie do domu bym wzięła swoje wszystkie rzeczy .
Logan zaproponował mi bym spała u niego w domu , ponieważ jego ojciec tuż po pogrzebie musiał wyjechać . "sprawy biznesowe" przewróciłam oczami. Przecież mój ojciec też tak mówił , a co się okazywało ?! Że wracał zalany w cztery dupy i bił mnie i mamę.
Nie chciałam siedzieć na jego głowie , więc odmówiłam mu i postanowiłam , że przenocuje kilka dni u Sam .
Po kilku spotkaniach z Loganem zapominałam o problemach . To on jest moim kołem ratunkowym.
Logan zaproponował bym z nim wyjechała do Szwecji i zaczęła tam wszystko od nowa. Co prawda nie chciałam zostawiać tu Sam, Pezz, Dan i Jade , ale one sobie poradzą, a mnie przyda się kilka miesięcy wypoczynku. Zgodziłam się.
Przeczytałeś/aś zostaw komentarz :)
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Gdy dochodzi nowa postać tego samego dnia można ją zobaczyć w rozdziale z "Bohaterowie" <3
LIBSTER AWARD 2
Zostałam nominowana przez : http://through-the-dark-opowiadanie.blogspot.com Dziękuję! <3
Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody
należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię
nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz
zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."
Nominowane blogi:
1. http://betterharrystylesfanfiction.blogspot.com
2. http://1onedirectionitmylife.blogspot.com/
3. http://wszystkojestwytworemwyobrazni.blogspot.com/
4. http://summer-love-fanfiction.blogspot.com/
5. http://hello-my-shadow.blogspot.com/
6. http://allyandonedirection.blogspot.com/
7. http://you-and-i-we-are-strong.blogspot.com/
8. http://killer-ff.blogspot.com/
9. http://on-side-fanfiction.blogspot.com/
10. http://allyandonedirection.blogspot.com/
11. http://onereasontolovex.blogspot.com/
PYTANIA :
1. Jak masz na imię?
2. Ile masz lat?
3. Od kiedy zaczęłaś pisać?
4. Jakie są twoje zainteresowania?
5. Twój ulubiony blog?
6. Czy ktoś lub coś cię inspiruje?
7. Ulubiona piosenka?
8. Książka, do której chętnie wrócisz?
9. Co zawsze poprawia Ci humor?
10. Jakie jest twoje marzenie?
11. Czy jesteś zadowolona ze swojego bloga?
Odpowiedzi:
1.Stella Oleksiak
2. Mam 16 lat .... (12.XII. 1997 rok )
3.Pisze odkąd skończyłam 9 lat . Dopiero niedawno założyłam bloga by podzielić się swoją pasją do pisania . Mam nadzieję , że lubicie czytać mojego bloga .;)
4.Kocham pisać (Opowiadania , piosenki ). Uwielbiam spędzać czas z moją mamą :)
5.Uwielbiam After , Cold-Chills , Killer....i inne . Jest ich naprawdę bardzo dużo .
6. Tak jest wiele takich rzeczy i osób . Przede wszystkim mój blog opisuje mnie i moją rodzinę z dodatkiem ONE DIRECTION. Od razu mówię Moja mama żyje , Mój tato również , lecz Moja mama ma raka , a tata zachowuje się ...tak jak się zachowuje , ale nie chce wam się żalić moim życiem. Teraz się cieszę , że mój blog został nominowany <3 Awwwww tak się cieszę :D
7. Nie mam , ale w tym momencie tu jest kilka wibrujących w moich uszach !
https://www.youtube.com/watch?v=2qleZ25rInM
8.50 twarzy Greya <3
9. Pisanie piosenek. <3
10. Żeby moja mama wyzdrowiał :/
11.Tak , ale bardziej jestem zadowolona , że ktoś go czyta i komentuje . To naprawdę sprawia , że idę spać z uśmiechem na twarzy <3 Jesteście niesamowici <3
PYTANIA DLA WAS:
1. Imię i Nazwisko?
2. Dlaczego zaczęłaś/eś pisać swojego bloga ?
3. Co sprawia ci największą przyjemność w pisaniu?
4. Ulubiona książka ?
5. Najlepszy blog który przeczytałaś i dlaczego jest najlepszy?
6. Czy komentarze naprawdę Cię motywują?
7. Ulubiona piosenka?
8.Czego żałujesz w życiu?
9. Czy chciał/a byś coś zmienić w swoim blogu?
10.Jak brzmi twoje przezwisko z dzieciństwa?
11.jakie jest twoje marzenie?
Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody
Nominowane blogi:
1. http://betterharrystylesfanfiction.blogspot.com
2. http://1onedirectionitmylife.blogspot.com/
3. http://wszystkojestwytworemwyobrazni.blogspot.com/
4. http://summer-love-fanfiction.blogspot.com/
5. http://hello-my-shadow.blogspot.com/
6. http://allyandonedirection.blogspot.com/
7. http://you-and-i-we-are-strong.blogspot.com/
8. http://killer-ff.blogspot.com/
9. http://on-side-fanfiction.blogspot.com/
10. http://allyandonedirection.blogspot.com/
11. http://onereasontolovex.blogspot.com/
PYTANIA :
1. Jak masz na imię?
2. Ile masz lat?
3. Od kiedy zaczęłaś pisać?
4. Jakie są twoje zainteresowania?
5. Twój ulubiony blog?
6. Czy ktoś lub coś cię inspiruje?
7. Ulubiona piosenka?
8. Książka, do której chętnie wrócisz?
9. Co zawsze poprawia Ci humor?
10. Jakie jest twoje marzenie?
11. Czy jesteś zadowolona ze swojego bloga?
Odpowiedzi:
1.Stella Oleksiak
2. Mam 16 lat .... (12.XII. 1997 rok )
3.Pisze odkąd skończyłam 9 lat . Dopiero niedawno założyłam bloga by podzielić się swoją pasją do pisania . Mam nadzieję , że lubicie czytać mojego bloga .;)
4.Kocham pisać (Opowiadania , piosenki ). Uwielbiam spędzać czas z moją mamą :)
5.Uwielbiam After , Cold-Chills , Killer....i inne . Jest ich naprawdę bardzo dużo .
6. Tak jest wiele takich rzeczy i osób . Przede wszystkim mój blog opisuje mnie i moją rodzinę z dodatkiem ONE DIRECTION. Od razu mówię Moja mama żyje , Mój tato również , lecz Moja mama ma raka , a tata zachowuje się ...tak jak się zachowuje , ale nie chce wam się żalić moim życiem. Teraz się cieszę , że mój blog został nominowany <3 Awwwww tak się cieszę :D
7. Nie mam , ale w tym momencie tu jest kilka wibrujących w moich uszach !
https://www.youtube.com/watch?v=2qleZ25rInM
8.50 twarzy Greya <3
9. Pisanie piosenek. <3
10. Żeby moja mama wyzdrowiał :/
11.Tak , ale bardziej jestem zadowolona , że ktoś go czyta i komentuje . To naprawdę sprawia , że idę spać z uśmiechem na twarzy <3 Jesteście niesamowici <3
PYTANIA DLA WAS:
1. Imię i Nazwisko?
2. Dlaczego zaczęłaś/eś pisać swojego bloga ?
3. Co sprawia ci największą przyjemność w pisaniu?
4. Ulubiona książka ?
5. Najlepszy blog który przeczytałaś i dlaczego jest najlepszy?
6. Czy komentarze naprawdę Cię motywują?
7. Ulubiona piosenka?
8.Czego żałujesz w życiu?
9. Czy chciał/a byś coś zmienić w swoim blogu?
10.Jak brzmi twoje przezwisko z dzieciństwa?
11.jakie jest twoje marzenie?
niedziela, 20 kwietnia 2014
Rozdział 5 Fotel dla dwojga
"Nie mogę się ruszyć. " Patrze głęboko w jego oczy , on robi to samo dopóki nie zjeżdża wzrokiem do moich ust. Zamykam oczy . "Czy naprawdę tego chcę?" Poczułam jego zwilżone wargi gdy te dotknęły moich . Przeszedł mnie zimny dreszcz. "A co jak nie umiem się całować ? Tylko się ośmieszę !" oderwałam się od jego warg i tego gorącego ciała . Stanęłam jak wryta przed nim a ten patrzył na mnie z tym swoim zadziornym uśmieszkiem. Gorąco wypełniło moje ciało a ja dalej stałam i patrzyłam na niego . Dziwne uczucie w podbrzuszu dało o sobie znać gdy Louis wstał i podszedł do mnie . Przeszedł przeze mnie prąd gdy jego palce powoli zsuwały się po moich ramionach. "Cholera!" wzdrygnęłam się gdy schował swoją twarz w zagłębieniu mojej szyi , jego mokre usta błądziły po mojej skórze . Położyłam dłonie na jego torsie by go odepchnąć od mojego ciała , ale jakby się przykleiły do jego ciała. "Kurczę! To żart?! " Zrobiłam krok w tył , na przeszkodzie stanął mi fotel dla dwojga , spowodował , że upadłam na niego tyłkiem a Louis stanął przede mną z uśmiechem.
-Ciągnie nas do siebie.- poruszył brwiami i uśmiechnął się łobuzersko. -Daj się ponieść , mała .-dokończył a ja już byłam pewna , że on nie jest normalny. Zależy mu tylko na seksie. Podniosłam się by wstać lecz Louis opadł na mnie przytrzymując się fotela , tak by mnie nie przygnieść.
-Zostaw mnie! -wysyczałam przez zęby gdy poczułam jak jego ręka skrada się do mojego rozporka, zaśmiał się na mój komentarz.
-Daj mi to czego chcę , a zostawię cię w spokoju. -odparł usiadł mi na kolanach jak małe dziecko.
-Jesteś nienormalny ! Dać ci numer do psychiatry? -Próbowałam ukryć mój strach przed nim .
Gdyby zauważył , że się go boje ...na pewno by to wykorzystał.
-Czyli to , że chłopak ma potrzeby to źle? -zapytał z uśmiechem .
-Idiota! Złaź ze mnie ! -wypaliłam i od razu tego pożałowałam.
-Jak mnie nazwałaś?! -Jego niebieskoszare tęczówki nabrały ciemnej barwy , a ja teraz wystraszyłam się nie na żarty. "Nie okazuj strachu!"
-Idiota! Tak dobrze słyszałeś Idiota , jesteś idiotą!-wysyczałam .Wyraz jego twarz zmienił się już całkowicie.
Nie widniał na niej spokój i opanowanie teraz wygląda na rozwścieczonego i wyrwanego z pod kontroli .
-Pożałujesz tego! -warknął i przywarł ciasno ustami do moich ust. Nie pogłębiłam pocałunku .
Jego dłoń powlokła się pod moją koszulkę . Oderwałam się od jego ust i zaczęłam krzyczeć.
-Nikt cię nie usłyszy. Kładzie palec na moje wargi tym uciszając mnie.
-Przecież twoi przyjaciele są na górze- wymamrotałam ,a on zaśmiał się donośnie.
- Uwierzyłaś w to?! -zadrwił . -Och , tak bardzo byłem zazdrosny o Nialla, gdy oprowadzał cię po moim domu .
Miałem zamiar przelecieć cię w każdym progu tego domu, ale mnie wyprzedził. Ale nie martw się Thomas nie będzie mi miał za złe, to mój dobry przyjaciel. -uśmiechnął się sztucznie i wypuścił powietrze w moją twarz.
-Jak to ? Znasz... Znałeś mojego Ojca? -poprawiłam się gdy tylko zdałam sobie sprawę z mojego małego błędu "Jego już nie ma.."
-Był przyjacielem Johna , czyli mojego wuja . -zaczął . Dalej leżał na mnie i trzymał mnie bym jednak nie uciekła. "Nawet bym nie miała siły, bo przecież za lekki to on nie jest . " To śmieszne, że nawet w chwili gdy chłopak chce mnie zgwałcić, umiem z tego żartować.
-Ale koniec tych pogaduszek . Hmmm. -Gwałtownie wepchał swoją dłoń w moje spodenki, prześliznął się przez moje majtki i wcisnął z wielką siłą we mnie swój długi palec. Jęknęłam z bólu , gdy Louis ponowił swój ruch już kilkukrotnie.
-Boże! p...proszę! -wyjęczałam pomiędzy jękami .
-mmhm Tak maleńka krzycz głośniej ! -wysyczał w moje ucho. Po raz ostatni wbił we mnie swój palec .
-Niech zgadnę , jesteś dziewicą.?! - bardziej stwierdził niż zapytał. Kiwnęłam głową zaprzeczając temu , lecz otrzymałam cichy chichot.
-Cóż ...skoro nie jesteś dziewicą to nie będę ostrożny..-westchnął powoli wstając z mojego ciała.
Chciałam się poderwać i uciec jak najdalej ale to zdało by się na nic , więc po prostu dalej siedziałam na fotelu dla dwojga. "Pierdolone gówno! Przeklinam osobę , która to wymyśliła."
Obserwowałam jak Louis podchodzi do szafki z alkoholem i napełnia dwie literatki . Teraz stanął tak , że nie widziałam co robi . Zobaczyłam , że otwiera szufladę i wyjmuję z niej scyzoryk , wkłada go do kieszeni i podchodzi do mnie z dwiema literatkami wypełnionymi prawdopodobnie Whiskey .
-Masz. Wypij to.! -rozkazał wyciągając do mnie naczynie z alkoholem . "Kurwa jak nie wezmę to mnie zadźga tym scyzorykiem" Zrobiłam co kazał. Niepewnie wypiłam zawartość literatki ciągle patrząc na Louisa, który również wypił zawartość naczynia. Odstawiłam szklane naczynie na stolik .
Dziwnie zakręciło mi się w głowie , ale uznałam to za normalne po wypiciu całej literatki mocnego alkoholu.
Zbyt szybko wstałam , bo nogi ugięły się pode mną , po czym upadłam na podłogę . Zdążyłam dostrzec jak Louis do mnie podbiega wystraszony. Uznałam , że to jedyna szansa . "teraz albo nigdy." zamknęłam oczy, by myślał , że straciłam przytomność czy coś co teraz myśli , że mi jest...
-Wow ! szybko zadziałało. -nie widzę go ale jestem pewna , że ma wlepiony uśmiech na tej przystojnej twarzy. Nie mogę darować sobie tego , że mi się podoba! Jest bardzo przystojny ale głupi jak but.
Nie mówię tego dlatego , że upiłam się lecz dlatego , że to szczera prawda. Gdyby nie ten jego dzisiejszy wybryk mogłabym się z nim umówić. Czuje się jakbym dryfowała w kosmosie , tylko ja..sama . Zamknięte oczy nie otworzyły się nawet na sekundę. Mogłam tylko wyczuć , że teraz leże na czymś miękkim .
Moja kobiecość strasznie boli , ale nie tak jak wnętrze . "Czy ja w ogóle żyje?!"
Ostry ból przeszył moje wnętrze .
*** Kilka godzin później.***
Usłyszałam cichą melodyjkę, a delikatna wibracja wywiercała dziurę pod moją głową.
Otworzyłam powoli oczy . Od razu przywitał mnie ostry ból głowy. Oprócz tego pieczenie w miejscu mojej kobiecości i jeszcze ten dziwny smak w moich ustach. "Gdzie ja w ogóle jestem ?"
Rozejrzałam się dookoła . Gdy wróciła mi świadomość tego co się stało ... A teraz kolejne pytanie "Jak długo spałam?" . Wyjęłam telefon z pod poduszki. "Co mój telefon tutaj robi.?!"
Odblokowałam ekran i zobaczyłam kilkanaście wiadomości .
' Gdzie jesteś? Odbierz telefon! Od: Sam :) '
Szybko odpisałam.
'Jestem u Louisa . Proszę przyjedź po mnie. :( '
'Przykro mi z powodu ojca. Jak będziesz czegoś potrzebować ..nie krępuj się i zadzwoń . Od: Ciocia Pamela '
'Dziękuję , ale poradzę sobie. '
'Gdzie ty się podziewasz?! Masz natychmiast zadzwonić ! Od: Sam :) '
'Martwię się . Gdzie jesteś? Potrzebujesz pomocy ? Od: Sam :) '
Nie odpisałam na kolejne wiadomości od Sam i innych osób , które próbowały się ze mną skontaktować lub zapytać jak się czuje i czy nie potrzebuje pomocy. Nie chce niczyjej pomocy. Ekran zamigał na znak nowej wiadomości.
'Coś się stało? Zaraz będę . Nie ruszaj się z stamtąd ! Od:Sam :)
'Proszę , przyjedź jak najszybciej.'
Gdy tylko odłożyłam telefon obok poduszki zsunęła się ze mnie kołdra.
Zimne powietrze uderzyło o moje niezgrabne nagie ciało ukazując wiele blizn na nim. Skrzywiłam się gdy w mojej głowie pojawiły się bolesne przyczyny ich powstania. Jedna blizna przykuła moją główną uwagę ...jest świeża. Nadgarstek pokryty jest fioletowym bardzo widocznym siniakiem.
Rozejrzałam się po pomieszczeniu, znajomym pomieszczeniu. "Pokój Louisa."
Gdy skupiłam swój wzrok na porozrzucanych ubraniach "Moich ubraniach" postanowiłam, że wstanę i się ubiorę. Wstałam i ubrałam swoją koszulkę , która wydawała się bardzo rozciągnięta , jakby ktoś ją wcześniej rozciągnął, potem wsunęłam na siebie swoje krótkie szorty , które okazały się nie mieć swojego guzika , który wcześniej tam był. Zauważyłam swoją torbę z ubraniami , którą zostawiłam tu po weekendzie , wyjęłam czyste ubrania i założyłam je na siebie.
Oby Louisa nie było . Nie chce go znać . Gdy dotknęłam klamki by wyjść z tego pokoju , drzwi się otworzyły i do pokoju wpadł Louis taranując mnie .
-Nigdzie nie wychodzisz dopóki nie powiesz skąd masz tyle blizn , siniaków i rozcięć .-wysyczał.
- Nie nawiedzę Cię. Jesteś dupkiem. Popierdolonym dupkiem! -splunęłam mu w twarz.
-Odpowiedz! -syknął.
-Co mi zrobiłeś? -zapytałam ignorując jego pytanie.
-Ty odpowiesz na moje pytanie to ja odpowiem na twoje.-zaproponował patrząc mi w oczy jak jakiś szaleniec. Skinęłam głową na znak , że się zgadzam.
*Przeczytałeś/aś to zostaw komentarz*
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Od razu Przepraszam , że musieliście tyle czekać , ale kilka dni temu moja mama miała straszne boleści i byłam z nią w szpitalu do wczoraj :( Następne rozdziały będą dodawane regularnie. Naprawdę bardzo przepraszam. :( Mam nadzieje , że zrozumiecie ...
-Ciągnie nas do siebie.- poruszył brwiami i uśmiechnął się łobuzersko. -Daj się ponieść , mała .-dokończył a ja już byłam pewna , że on nie jest normalny. Zależy mu tylko na seksie. Podniosłam się by wstać lecz Louis opadł na mnie przytrzymując się fotela , tak by mnie nie przygnieść.
-Zostaw mnie! -wysyczałam przez zęby gdy poczułam jak jego ręka skrada się do mojego rozporka, zaśmiał się na mój komentarz.
-Daj mi to czego chcę , a zostawię cię w spokoju. -odparł usiadł mi na kolanach jak małe dziecko.
-Jesteś nienormalny ! Dać ci numer do psychiatry? -Próbowałam ukryć mój strach przed nim .
Gdyby zauważył , że się go boje ...na pewno by to wykorzystał.
-Czyli to , że chłopak ma potrzeby to źle? -zapytał z uśmiechem .
-Idiota! Złaź ze mnie ! -wypaliłam i od razu tego pożałowałam.
-Jak mnie nazwałaś?! -Jego niebieskoszare tęczówki nabrały ciemnej barwy , a ja teraz wystraszyłam się nie na żarty. "Nie okazuj strachu!"
-Idiota! Tak dobrze słyszałeś Idiota , jesteś idiotą!-wysyczałam .Wyraz jego twarz zmienił się już całkowicie.
Nie widniał na niej spokój i opanowanie teraz wygląda na rozwścieczonego i wyrwanego z pod kontroli .
-Pożałujesz tego! -warknął i przywarł ciasno ustami do moich ust. Nie pogłębiłam pocałunku .
Jego dłoń powlokła się pod moją koszulkę . Oderwałam się od jego ust i zaczęłam krzyczeć.
-Nikt cię nie usłyszy. Kładzie palec na moje wargi tym uciszając mnie.
-Przecież twoi przyjaciele są na górze- wymamrotałam ,a on zaśmiał się donośnie.
- Uwierzyłaś w to?! -zadrwił . -Och , tak bardzo byłem zazdrosny o Nialla, gdy oprowadzał cię po moim domu .
Miałem zamiar przelecieć cię w każdym progu tego domu, ale mnie wyprzedził. Ale nie martw się Thomas nie będzie mi miał za złe, to mój dobry przyjaciel. -uśmiechnął się sztucznie i wypuścił powietrze w moją twarz.
-Jak to ? Znasz... Znałeś mojego Ojca? -poprawiłam się gdy tylko zdałam sobie sprawę z mojego małego błędu "Jego już nie ma.."
-Był przyjacielem Johna , czyli mojego wuja . -zaczął . Dalej leżał na mnie i trzymał mnie bym jednak nie uciekła. "Nawet bym nie miała siły, bo przecież za lekki to on nie jest . " To śmieszne, że nawet w chwili gdy chłopak chce mnie zgwałcić, umiem z tego żartować.
-Ale koniec tych pogaduszek . Hmmm. -Gwałtownie wepchał swoją dłoń w moje spodenki, prześliznął się przez moje majtki i wcisnął z wielką siłą we mnie swój długi palec. Jęknęłam z bólu , gdy Louis ponowił swój ruch już kilkukrotnie.
-Boże! p...proszę! -wyjęczałam pomiędzy jękami .
-mmhm Tak maleńka krzycz głośniej ! -wysyczał w moje ucho. Po raz ostatni wbił we mnie swój palec .
-Niech zgadnę , jesteś dziewicą.?! - bardziej stwierdził niż zapytał. Kiwnęłam głową zaprzeczając temu , lecz otrzymałam cichy chichot.
-Cóż ...skoro nie jesteś dziewicą to nie będę ostrożny..-westchnął powoli wstając z mojego ciała.
Chciałam się poderwać i uciec jak najdalej ale to zdało by się na nic , więc po prostu dalej siedziałam na fotelu dla dwojga. "Pierdolone gówno! Przeklinam osobę , która to wymyśliła."
Obserwowałam jak Louis podchodzi do szafki z alkoholem i napełnia dwie literatki . Teraz stanął tak , że nie widziałam co robi . Zobaczyłam , że otwiera szufladę i wyjmuję z niej scyzoryk , wkłada go do kieszeni i podchodzi do mnie z dwiema literatkami wypełnionymi prawdopodobnie Whiskey .
-Masz. Wypij to.! -rozkazał wyciągając do mnie naczynie z alkoholem . "Kurwa jak nie wezmę to mnie zadźga tym scyzorykiem" Zrobiłam co kazał. Niepewnie wypiłam zawartość literatki ciągle patrząc na Louisa, który również wypił zawartość naczynia. Odstawiłam szklane naczynie na stolik .
Dziwnie zakręciło mi się w głowie , ale uznałam to za normalne po wypiciu całej literatki mocnego alkoholu.
Zbyt szybko wstałam , bo nogi ugięły się pode mną , po czym upadłam na podłogę . Zdążyłam dostrzec jak Louis do mnie podbiega wystraszony. Uznałam , że to jedyna szansa . "teraz albo nigdy." zamknęłam oczy, by myślał , że straciłam przytomność czy coś co teraz myśli , że mi jest...
-Wow ! szybko zadziałało. -nie widzę go ale jestem pewna , że ma wlepiony uśmiech na tej przystojnej twarzy. Nie mogę darować sobie tego , że mi się podoba! Jest bardzo przystojny ale głupi jak but.
Nie mówię tego dlatego , że upiłam się lecz dlatego , że to szczera prawda. Gdyby nie ten jego dzisiejszy wybryk mogłabym się z nim umówić. Czuje się jakbym dryfowała w kosmosie , tylko ja..sama . Zamknięte oczy nie otworzyły się nawet na sekundę. Mogłam tylko wyczuć , że teraz leże na czymś miękkim .
Moja kobiecość strasznie boli , ale nie tak jak wnętrze . "Czy ja w ogóle żyje?!"
Ostry ból przeszył moje wnętrze .
*** Kilka godzin później.***
Usłyszałam cichą melodyjkę, a delikatna wibracja wywiercała dziurę pod moją głową.
Otworzyłam powoli oczy . Od razu przywitał mnie ostry ból głowy. Oprócz tego pieczenie w miejscu mojej kobiecości i jeszcze ten dziwny smak w moich ustach. "Gdzie ja w ogóle jestem ?"
Rozejrzałam się dookoła . Gdy wróciła mi świadomość tego co się stało ... A teraz kolejne pytanie "Jak długo spałam?" . Wyjęłam telefon z pod poduszki. "Co mój telefon tutaj robi.?!"
Odblokowałam ekran i zobaczyłam kilkanaście wiadomości .
' Gdzie jesteś? Odbierz telefon! Od: Sam :) '
Szybko odpisałam.
'Jestem u Louisa . Proszę przyjedź po mnie. :( '
'Przykro mi z powodu ojca. Jak będziesz czegoś potrzebować ..nie krępuj się i zadzwoń . Od: Ciocia Pamela '
'Dziękuję , ale poradzę sobie. '
'Gdzie ty się podziewasz?! Masz natychmiast zadzwonić ! Od: Sam :) '
'Martwię się . Gdzie jesteś? Potrzebujesz pomocy ? Od: Sam :) '
Nie odpisałam na kolejne wiadomości od Sam i innych osób , które próbowały się ze mną skontaktować lub zapytać jak się czuje i czy nie potrzebuje pomocy. Nie chce niczyjej pomocy. Ekran zamigał na znak nowej wiadomości.
'Coś się stało? Zaraz będę . Nie ruszaj się z stamtąd ! Od:Sam :)
'Proszę , przyjedź jak najszybciej.'
Gdy tylko odłożyłam telefon obok poduszki zsunęła się ze mnie kołdra.
Zimne powietrze uderzyło o moje niezgrabne nagie ciało ukazując wiele blizn na nim. Skrzywiłam się gdy w mojej głowie pojawiły się bolesne przyczyny ich powstania. Jedna blizna przykuła moją główną uwagę ...jest świeża. Nadgarstek pokryty jest fioletowym bardzo widocznym siniakiem.
Rozejrzałam się po pomieszczeniu, znajomym pomieszczeniu. "Pokój Louisa."
Gdy skupiłam swój wzrok na porozrzucanych ubraniach "Moich ubraniach" postanowiłam, że wstanę i się ubiorę. Wstałam i ubrałam swoją koszulkę , która wydawała się bardzo rozciągnięta , jakby ktoś ją wcześniej rozciągnął, potem wsunęłam na siebie swoje krótkie szorty , które okazały się nie mieć swojego guzika , który wcześniej tam był. Zauważyłam swoją torbę z ubraniami , którą zostawiłam tu po weekendzie , wyjęłam czyste ubrania i założyłam je na siebie.
Oby Louisa nie było . Nie chce go znać . Gdy dotknęłam klamki by wyjść z tego pokoju , drzwi się otworzyły i do pokoju wpadł Louis taranując mnie .
-Nigdzie nie wychodzisz dopóki nie powiesz skąd masz tyle blizn , siniaków i rozcięć .-wysyczał.
- Nie nawiedzę Cię. Jesteś dupkiem. Popierdolonym dupkiem! -splunęłam mu w twarz.
-Odpowiedz! -syknął.
-Co mi zrobiłeś? -zapytałam ignorując jego pytanie.
-Ty odpowiesz na moje pytanie to ja odpowiem na twoje.-zaproponował patrząc mi w oczy jak jakiś szaleniec. Skinęłam głową na znak , że się zgadzam.
*Przeczytałeś/aś to zostaw komentarz*
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Od razu Przepraszam , że musieliście tyle czekać , ale kilka dni temu moja mama miała straszne boleści i byłam z nią w szpitalu do wczoraj :( Następne rozdziały będą dodawane regularnie. Naprawdę bardzo przepraszam. :( Mam nadzieje , że zrozumiecie ...
poniedziałek, 7 kwietnia 2014
Rozdział 4 Złe nowiny
***
Po śniadaniu rozmawiałam chwilę z Pezz . Opowiadała mi o nocy spędzonej z Zaynem.
Sobota minęła dość szybko . Czas minął nam przy oglądaniu telewizji , na wygłupach i naszych małych zawodach. Nie spodziewałam się tak fajnych pięciu chłopaków .
-Zróbmy sobie jakieś pamiątkowe fotki.-zaproponował Niall.
-Okey , pójdę po swój telefon. -odparłam i po chwili wchodziłam już do pokoju Lou .
Złapałam za telefon leżący na szafce nocnej , gdy schodziłam po schodach telefon zaczął wibrować . Prywatny. Zatrzymałam się by odebrać. Przyłożyłam do ucha.
*POV Louis*
Stell stanęła na schodach i przystawiła telefon do ucha. Podszedłem bliżej by słyszeć z kim rozmawia . I o czym. "Czy ja jestem Zazdrosny?! Tak, zdecydowanie." .
"Tak , przy telefonie." .
"Tak , coś się stało?"
"Słucham? To żart? " Stall zbladła na twarzy . Wypuściła telefon z ręki , który upadł na schody odbijając się od każdego po kolei . Szybko zareagowałem i podbiegłem do dziewczyny która bezsilnie podpierała się barierki przy schodach.
-Co się stało?! -zapytałem pośpiesznie trzymając dziewczynę na rękach.
-M.mój ta... tata , nie...nie żyje . -jąkając się odpowiedziała powoli i cichutko.
-Co? -nie dowierzałem w to co usłyszałem. "Jak to jej tata nie żyje!? Co się kurwa stało?"
-Ja muszę go...zobaczyć. -odparła .
*POV Stella*
Louis przywiózł mnie do domu. Szybko wysiadłam z samochodu , Louis dogonił mnie i złapał za rękę . W tym momencie nie czułam nic innego jak niepewności. "Czy ktoś robił by sobie żarty z tak poważnych rzeczy.?"
Weszłam po schodach . Przy drzwiach stoi mężczyzna, a dokładniej policjant.
-Przepraszam , chcę wejść do domu. -odparłam i już nacisnęłam na klamkę gdy usłyszałam jak odpycha ode mnie Louisa.
-Jest ze mną! -wymamrotałam, a policjant wpuścił go za mną . Wbiegłam do apartamentu gdzie wałęsało się kilka osób którzy zawzięcie czegoś szukało. Każdy patrzył na mnie i wysyłał mi współczujące spojrzenia . "Mam nadzieje , że to jakiś żart.....proszę , niech to będzie żart". Łzy zakuły mnie w oczy.
Byłam już chyba wszędzie, nigdzie nie widzę go. "Kuchnia!" szybko wbiegłam do kuchni , moje oczy przejechały po wszystkich elementach pomieszczenia a zatrzymały się na podłodze gdzie znajdował się czarny worek. "Nie! To nie prawda! " niekontrolowany wybuch płaczu wywołał we mnie burze uczuć , Louis znalazł mnie od razu i przytulił. Mimo, że zdążyłam go już trochę poznać to nie ufałam mu. Wygląda na niewinnego , ale taki nie jest . Na pewno coś ukrywa.
-Chcę go panienka zobaczyć? -usłyszałam głos i przeniosłam wzrok na mężczyznę w mundurze policyjnym , skinęłam głową i wstałam by oderwać się od Lou. "Niech on już sobie pójdzie."
Policjant rozsunął suwak czarnego worka a ja ujrzałam bladą twarz mojego ojca .
Na jego szyi widnieją czerwono fioletowe ślady . "Powiesił się..." westchnęłam przełykając gule , która dusiła mnie w gardle . " Może lepiej gdyby mnie udusiła?" pomyślałam . Spojrzałam na wpatrującego się w ciało policjanta i wstałam by dowiedzieć się czegokolwiek .
-Wiadoma jest przyczyna jego śmierci ? - próbowałam być poważna lecz głos łamał mi się co słowo .
Na zewnątrz wyglądałam na spokojną osobę z kilkoma łzami ściekającymi bezwładnie po policzkach , lecz w środku załamałam się, myślałam nad tym co będzie dalej, czy dam sobie radę "Przecież nie mam nikogo więcej prócz Sam."
-To nie była zwykła śmierć, ojciec panienki popełnił samobójstwo .
Wiem , że panienka jest zmęczona i to nie jest stosowne w tej chwili , ale czy mógłbym zadać panience kilka standardowych pytań? -Zapytał .
-Tak . -odparłam i usiadłam na kanapie naprzeciw policjanta , który notował wszystko co powiedziałam.
Policjant zadał kilka pytań na które odpowiedziałam bez żadnego wahania .
Dziś nadszedł dzień by wreszcie wyrzucić z siebie całą prawdę.
-Przepraszam...-Mężczyzna zastygł w miejscu gdy wymamrotałam do niego kilka słów -czy mogę panu coś powiedzieć? Mam nadzieje, że może pomoże to w poszukiwaniu przyczyn jego samobójstwa. -westchnęłam a mężczyzna wrócił na swoje dawne miejsce na kanapie.
-Chciałabym opowiedzieć o tym jak mój ojciec traktował mnie i moją mamę ... -zatrzymałam się by otrzymać skinienie głową bym kontynuowała . Pocieszeniem było to , że Louis nie mógł brać udziału przy mojej rozmowie z policjantem i został wyprowadzony razem z tymi jego bezimiennymi tatuażami .
-A więc? -ożyłam na głos policjanta.
-więc.. gdy byłam mała ojciec przychodził do domu pijany. Bił moją mamę gdy tylko mu się sprzeciwiła, zamykał mnie w pokoju bym nie przeszkadzała mu w biciu i gwałceniu mojej mamy . Zawsze gdy próbowałam ratować mamę kończyło się na lejącej się krwi albo ze mnie , albo z mamy.
Przez to , że mnie bił miałam wiele siniaków i blizn . Wstydziłam się chodzić do szkoły , więc nie chodziłam w skutek czego zostałam z niej wydalona. Dwa miesiące później dowiedziałam się, że moja mama ma nowotwór . Mój ojciec przychodził do domu pijany częściej niż zwykle . Lekarze stwierdzili , że mamie zostało mniej niż dwa tygodnie życia. Nie mylili się. Ojciec nie przestawał pić i bić mamy . Zamiast spędzać z nią jak najlepiej czas ... on sprawiał jej jeszcze większy ból. Gdy mama umarła strasznie się zmienił . On również przeżywał to , że stracił ją już na zawsze. Tylko , że on nie umiał sobie z tym wszystkim poradzić.
Mimo iż sprawił , że bardzo cierpiałam nie potrafiłam go nie kochać . To przecież mój ojciec i wiem , że na swój sposób ...on kocha mnie ...
Pamiętam , że jak kiedyś już po śmierci mamy nocowałam u przyjaciółki Sam , a kiedy wróciłam pobił mnie i zamknął w pokoju bo bał się , że odeszłam od niego.. -westchnęłam spoglądając na swoje splecione i zimne ze stresu palce u rąk . Policjant ani razu nie przerwał mi mojej wypowiedzi zauważyłam , że łza zakręciła się w jego oku lecz szybko spoważniał i mrugnął kilka razy szybko powiekami.
-Czy mogłaby dziś panienka nocować u kogoś z bliskich lub znajomych? -zapytał policjant.
-Tak -odparłam spokojnie.
-Przykro mi z powodu tego co się stało , ale do jutra spróbujemy jeszcze coś znaleźć co by pomogło w sprawie. Myślę , że po jutrze będzie panienka mogła znów wrócić tu do domu. Zwłoki zabrane będą do kostnicy gdzie przygotowane będą do sekcji zwłok a potem do pogrzebu. Czy wszystko jest jasne? Ma panienka jakieś pytania? -zapytał policjant powoli ruszając się ze swojego miejsca.
-Nie , nie mam pytań -westchnęłam i odeszłam od niego kierując się w stronę mojego pokoju.
Weszłam do małego przytulnego pomieszczenia , które straciło swój piękny zielony kolor. Teraz jest szary , ponury . "Nigdy tu nie wrócę !" nie kryjąc łez usiadłam na miękkim łóżku , rozejrzałam się jeszcze raz po pokoju , który teraz wydawał się jakby przeszło po nim tornado. Jedyne co się nie zmieniło odkąd pojechałam na ten "weekend " do nieznajomych chłopaków to otwarta szafa a wystające z niej ubrania dawały wrażenie jakby ktoś się szybko pakował by uciec.
-Uciec ... -powtórzyłam cichym szeptem . Moje myśli błąkały się w mojej głowie , ale nic nie wpadało mi do głowy . Zaczęłam grzebać po kieszeniach by napisać do Sam czy mogę u niej przenocować kilka dni, ale nigdzie nie mogłam znaleźć telefonu.
-No nie wierzę! Na pewno jest gdzieś u Louisa w domu. -wymamrotałam sama do siebie. Moja mama zawsze śmiała się ze mnie bo rozmawiałam sama ze sobą. Osobiście twierdzę , że wolę rozmawiać ze sobą niż z kimś komu nie da się ufać a kimś takim jest Louis. Moja babcia zawsze mi powtarzała "Niech Cię nie zwiedzie wygląd i czułe słówka chłopaka , prędzej czy później Cię wykorzysta" .
Dobrze wiem , że babcia nigdy się nie myliła . Lubię Nialla , Zayna , Liama , Harry'ego ale Louis strasznie mnie wkurza . Jest nachalny i mimo , że go nienawidzę to ma mój telefon i koniecznie muszę go od niego odzyskać.
-Cóż....przynajmniej spakuje swoje ciuchy i cenne rzeczy .-spojrzałam na kilka wystających ubrań z szafy i zaczęłam wkładać je starannie do małej podręcznej torby podróżnej.
Wyszłam z mojego pokoju i przeszłam przez cały apartament mijając nieznajome twarze funkcjonariuszy policji i jakichś innych ludzi. Wyszłam na zewnątrz . Chłodne powietrze zawisło na moich rozpuszczonych ciemnych włosach , wyjęłam kluczyki od samochodu, który należał kiedyś do mojej mamy nazywała go 'Siena' . Teraz samochód należy do mnie i to jest jedna z nielicznych rzeczy które mi zostały po mamie .
Siena jest cenniejsza niż wszystko co w moim życiu do tej pory było.
Wsiadłam do samochodu . Do nozdrzy wdał się zapach skórzanych foteli i owocowych perfum , których dość często używałam. Zapamiętałam gdzie mieszka Louis , więc nie miałam żadnego problemu ze znalezieniem go. Podeszłam do drzwi i zapukałam. "Oby go nie było."zamarzyłam. Drzwi otworzyły się a ja ujrzałam bruneta w samych bokserkach, który pociera oczy . "czyżbym go obudziła?" Odwróciłam wzrok by nie patrzeć na jego nagie ciało .
-Co cię do mnie sprowadza o tej porze? -zapytał ziewając.
-Zostawiłam u ciebie telefon.-odparłam nawet na niego nie patrząc.
-Naprawdę ?- Odważyłam się spojrzeć na jego twarz , chociaż było to bardzo trudne nawet raz nie spojrzałam na jego klatę i wybrzuszenie w bokserkach. "Kontakt wzrokowy!" powtarzałam w myślach. -Wejdź. -zaproponował a ja posłuchałam i weszłam do środka.
-Jeśli Cię obudziłam to...
-Tak...spałem ..ale mnie obudziłaś i już nie śpię. -westchnął.
-to..fajnie , że cię obudziłam bo ja też nie mogę usnąć-prychnęłam kończąc zdanie. Lou spojrzał na mnie z uniesionymi brwiami i lekko rozchylonymi ustami. "Idealnie rozchylone do pocałunku" Otworzyłam szeroko oczy na moje myśli. "Jestem po prostu zmęczona i plotę trzy po trzy".
-Taa -pokręcił głową z uśmieszkiem. -Nie mam pojęcia gdzie twój telefon, bo w sumie jeszcze się nie obudziłem więc...-ziewnął i położył się wygodnie na kanapie.
-Louis! -krzyknęłam ale Louis spiorunował mnie wzrokiem.
-Cicho! Wszyscy śpią. -wymamrotał i postanowił dalej robić mi na złość , położył się z powrotem na kanapę , więc złapałam go za rękę z myślą , że jak pomogę mu wstać to on pomoże mi szukać telefonu, pomyliłam się. gdy tylko złapałam go za rękę i pociągnęłam by wstał on zrobił to samo . Pociągnął mnie w swoją stronę , straciłam równowagę i upadłam na jego prawię nagie ciało.
* Przeczytałeś/aś ZOSTAW KOMENTARZ ;) *
Po śniadaniu rozmawiałam chwilę z Pezz . Opowiadała mi o nocy spędzonej z Zaynem.
Sobota minęła dość szybko . Czas minął nam przy oglądaniu telewizji , na wygłupach i naszych małych zawodach. Nie spodziewałam się tak fajnych pięciu chłopaków .
-Zróbmy sobie jakieś pamiątkowe fotki.-zaproponował Niall.
-Okey , pójdę po swój telefon. -odparłam i po chwili wchodziłam już do pokoju Lou .
Złapałam za telefon leżący na szafce nocnej , gdy schodziłam po schodach telefon zaczął wibrować . Prywatny. Zatrzymałam się by odebrać. Przyłożyłam do ucha.
*POV Louis*
Stell stanęła na schodach i przystawiła telefon do ucha. Podszedłem bliżej by słyszeć z kim rozmawia . I o czym. "Czy ja jestem Zazdrosny?! Tak, zdecydowanie." .
"Tak , przy telefonie." .
"Tak , coś się stało?"
"Słucham? To żart? " Stall zbladła na twarzy . Wypuściła telefon z ręki , który upadł na schody odbijając się od każdego po kolei . Szybko zareagowałem i podbiegłem do dziewczyny która bezsilnie podpierała się barierki przy schodach.
-Co się stało?! -zapytałem pośpiesznie trzymając dziewczynę na rękach.
-M.mój ta... tata , nie...nie żyje . -jąkając się odpowiedziała powoli i cichutko.
-Co? -nie dowierzałem w to co usłyszałem. "Jak to jej tata nie żyje!? Co się kurwa stało?"
-Ja muszę go...zobaczyć. -odparła .
*POV Stella*
Louis przywiózł mnie do domu. Szybko wysiadłam z samochodu , Louis dogonił mnie i złapał za rękę . W tym momencie nie czułam nic innego jak niepewności. "Czy ktoś robił by sobie żarty z tak poważnych rzeczy.?"
Weszłam po schodach . Przy drzwiach stoi mężczyzna, a dokładniej policjant.
-Przepraszam , chcę wejść do domu. -odparłam i już nacisnęłam na klamkę gdy usłyszałam jak odpycha ode mnie Louisa.
-Jest ze mną! -wymamrotałam, a policjant wpuścił go za mną . Wbiegłam do apartamentu gdzie wałęsało się kilka osób którzy zawzięcie czegoś szukało. Każdy patrzył na mnie i wysyłał mi współczujące spojrzenia . "Mam nadzieje , że to jakiś żart.....proszę , niech to będzie żart". Łzy zakuły mnie w oczy.
Byłam już chyba wszędzie, nigdzie nie widzę go. "Kuchnia!" szybko wbiegłam do kuchni , moje oczy przejechały po wszystkich elementach pomieszczenia a zatrzymały się na podłodze gdzie znajdował się czarny worek. "Nie! To nie prawda! " niekontrolowany wybuch płaczu wywołał we mnie burze uczuć , Louis znalazł mnie od razu i przytulił. Mimo, że zdążyłam go już trochę poznać to nie ufałam mu. Wygląda na niewinnego , ale taki nie jest . Na pewno coś ukrywa.
-Chcę go panienka zobaczyć? -usłyszałam głos i przeniosłam wzrok na mężczyznę w mundurze policyjnym , skinęłam głową i wstałam by oderwać się od Lou. "Niech on już sobie pójdzie."
Policjant rozsunął suwak czarnego worka a ja ujrzałam bladą twarz mojego ojca .
Na jego szyi widnieją czerwono fioletowe ślady . "Powiesił się..." westchnęłam przełykając gule , która dusiła mnie w gardle . " Może lepiej gdyby mnie udusiła?" pomyślałam . Spojrzałam na wpatrującego się w ciało policjanta i wstałam by dowiedzieć się czegokolwiek .
-Wiadoma jest przyczyna jego śmierci ? - próbowałam być poważna lecz głos łamał mi się co słowo .
Na zewnątrz wyglądałam na spokojną osobę z kilkoma łzami ściekającymi bezwładnie po policzkach , lecz w środku załamałam się, myślałam nad tym co będzie dalej, czy dam sobie radę "Przecież nie mam nikogo więcej prócz Sam."
-To nie była zwykła śmierć, ojciec panienki popełnił samobójstwo .
Wiem , że panienka jest zmęczona i to nie jest stosowne w tej chwili , ale czy mógłbym zadać panience kilka standardowych pytań? -Zapytał .
-Tak . -odparłam i usiadłam na kanapie naprzeciw policjanta , który notował wszystko co powiedziałam.
Policjant zadał kilka pytań na które odpowiedziałam bez żadnego wahania .
Dziś nadszedł dzień by wreszcie wyrzucić z siebie całą prawdę.
-Przepraszam...-Mężczyzna zastygł w miejscu gdy wymamrotałam do niego kilka słów -czy mogę panu coś powiedzieć? Mam nadzieje, że może pomoże to w poszukiwaniu przyczyn jego samobójstwa. -westchnęłam a mężczyzna wrócił na swoje dawne miejsce na kanapie.
-Chciałabym opowiedzieć o tym jak mój ojciec traktował mnie i moją mamę ... -zatrzymałam się by otrzymać skinienie głową bym kontynuowała . Pocieszeniem było to , że Louis nie mógł brać udziału przy mojej rozmowie z policjantem i został wyprowadzony razem z tymi jego bezimiennymi tatuażami .
-A więc? -ożyłam na głos policjanta.
-więc.. gdy byłam mała ojciec przychodził do domu pijany. Bił moją mamę gdy tylko mu się sprzeciwiła, zamykał mnie w pokoju bym nie przeszkadzała mu w biciu i gwałceniu mojej mamy . Zawsze gdy próbowałam ratować mamę kończyło się na lejącej się krwi albo ze mnie , albo z mamy.
Przez to , że mnie bił miałam wiele siniaków i blizn . Wstydziłam się chodzić do szkoły , więc nie chodziłam w skutek czego zostałam z niej wydalona. Dwa miesiące później dowiedziałam się, że moja mama ma nowotwór . Mój ojciec przychodził do domu pijany częściej niż zwykle . Lekarze stwierdzili , że mamie zostało mniej niż dwa tygodnie życia. Nie mylili się. Ojciec nie przestawał pić i bić mamy . Zamiast spędzać z nią jak najlepiej czas ... on sprawiał jej jeszcze większy ból. Gdy mama umarła strasznie się zmienił . On również przeżywał to , że stracił ją już na zawsze. Tylko , że on nie umiał sobie z tym wszystkim poradzić.
Mimo iż sprawił , że bardzo cierpiałam nie potrafiłam go nie kochać . To przecież mój ojciec i wiem , że na swój sposób ...on kocha mnie ...
Pamiętam , że jak kiedyś już po śmierci mamy nocowałam u przyjaciółki Sam , a kiedy wróciłam pobił mnie i zamknął w pokoju bo bał się , że odeszłam od niego.. -westchnęłam spoglądając na swoje splecione i zimne ze stresu palce u rąk . Policjant ani razu nie przerwał mi mojej wypowiedzi zauważyłam , że łza zakręciła się w jego oku lecz szybko spoważniał i mrugnął kilka razy szybko powiekami.
-Czy mogłaby dziś panienka nocować u kogoś z bliskich lub znajomych? -zapytał policjant.
-Tak -odparłam spokojnie.
-Przykro mi z powodu tego co się stało , ale do jutra spróbujemy jeszcze coś znaleźć co by pomogło w sprawie. Myślę , że po jutrze będzie panienka mogła znów wrócić tu do domu. Zwłoki zabrane będą do kostnicy gdzie przygotowane będą do sekcji zwłok a potem do pogrzebu. Czy wszystko jest jasne? Ma panienka jakieś pytania? -zapytał policjant powoli ruszając się ze swojego miejsca.
-Nie , nie mam pytań -westchnęłam i odeszłam od niego kierując się w stronę mojego pokoju.
Weszłam do małego przytulnego pomieszczenia , które straciło swój piękny zielony kolor. Teraz jest szary , ponury . "Nigdy tu nie wrócę !" nie kryjąc łez usiadłam na miękkim łóżku , rozejrzałam się jeszcze raz po pokoju , który teraz wydawał się jakby przeszło po nim tornado. Jedyne co się nie zmieniło odkąd pojechałam na ten "weekend " do nieznajomych chłopaków to otwarta szafa a wystające z niej ubrania dawały wrażenie jakby ktoś się szybko pakował by uciec.
-Uciec ... -powtórzyłam cichym szeptem . Moje myśli błąkały się w mojej głowie , ale nic nie wpadało mi do głowy . Zaczęłam grzebać po kieszeniach by napisać do Sam czy mogę u niej przenocować kilka dni, ale nigdzie nie mogłam znaleźć telefonu.
-No nie wierzę! Na pewno jest gdzieś u Louisa w domu. -wymamrotałam sama do siebie. Moja mama zawsze śmiała się ze mnie bo rozmawiałam sama ze sobą. Osobiście twierdzę , że wolę rozmawiać ze sobą niż z kimś komu nie da się ufać a kimś takim jest Louis. Moja babcia zawsze mi powtarzała "Niech Cię nie zwiedzie wygląd i czułe słówka chłopaka , prędzej czy później Cię wykorzysta" .
Dobrze wiem , że babcia nigdy się nie myliła . Lubię Nialla , Zayna , Liama , Harry'ego ale Louis strasznie mnie wkurza . Jest nachalny i mimo , że go nienawidzę to ma mój telefon i koniecznie muszę go od niego odzyskać.
-Cóż....przynajmniej spakuje swoje ciuchy i cenne rzeczy .-spojrzałam na kilka wystających ubrań z szafy i zaczęłam wkładać je starannie do małej podręcznej torby podróżnej.
Wyszłam z mojego pokoju i przeszłam przez cały apartament mijając nieznajome twarze funkcjonariuszy policji i jakichś innych ludzi. Wyszłam na zewnątrz . Chłodne powietrze zawisło na moich rozpuszczonych ciemnych włosach , wyjęłam kluczyki od samochodu, który należał kiedyś do mojej mamy nazywała go 'Siena' . Teraz samochód należy do mnie i to jest jedna z nielicznych rzeczy które mi zostały po mamie .
Siena jest cenniejsza niż wszystko co w moim życiu do tej pory było.
Wsiadłam do samochodu . Do nozdrzy wdał się zapach skórzanych foteli i owocowych perfum , których dość często używałam. Zapamiętałam gdzie mieszka Louis , więc nie miałam żadnego problemu ze znalezieniem go. Podeszłam do drzwi i zapukałam. "Oby go nie było."zamarzyłam. Drzwi otworzyły się a ja ujrzałam bruneta w samych bokserkach, który pociera oczy . "czyżbym go obudziła?" Odwróciłam wzrok by nie patrzeć na jego nagie ciało .
-Co cię do mnie sprowadza o tej porze? -zapytał ziewając.
-Zostawiłam u ciebie telefon.-odparłam nawet na niego nie patrząc.
-Naprawdę ?- Odważyłam się spojrzeć na jego twarz , chociaż było to bardzo trudne nawet raz nie spojrzałam na jego klatę i wybrzuszenie w bokserkach. "Kontakt wzrokowy!" powtarzałam w myślach. -Wejdź. -zaproponował a ja posłuchałam i weszłam do środka.
-Jeśli Cię obudziłam to...
-Tak...spałem ..ale mnie obudziłaś i już nie śpię. -westchnął.
-to..fajnie , że cię obudziłam bo ja też nie mogę usnąć-prychnęłam kończąc zdanie. Lou spojrzał na mnie z uniesionymi brwiami i lekko rozchylonymi ustami. "Idealnie rozchylone do pocałunku" Otworzyłam szeroko oczy na moje myśli. "Jestem po prostu zmęczona i plotę trzy po trzy".
-Taa -pokręcił głową z uśmieszkiem. -Nie mam pojęcia gdzie twój telefon, bo w sumie jeszcze się nie obudziłem więc...-ziewnął i położył się wygodnie na kanapie.
-Louis! -krzyknęłam ale Louis spiorunował mnie wzrokiem.
-Cicho! Wszyscy śpią. -wymamrotał i postanowił dalej robić mi na złość , położył się z powrotem na kanapę , więc złapałam go za rękę z myślą , że jak pomogę mu wstać to on pomoże mi szukać telefonu, pomyliłam się. gdy tylko złapałam go za rękę i pociągnęłam by wstał on zrobił to samo . Pociągnął mnie w swoją stronę , straciłam równowagę i upadłam na jego prawię nagie ciało.
* Przeczytałeś/aś ZOSTAW KOMENTARZ ;) *
niedziela, 30 marca 2014
Rozdział 3 Scena Zazdrości
*Oczami Louisa*
Gdy Niall zapytał Stellę czy chce by ją oprowadził po domu dostałem wewnętrznego szału. "Dlaczego ja na to nie wpadłem.?!" zadawałem sobie pytanie.A większego szału dostałem gdy jej drżące udo nie ocierało się już o moje . "To jakiś koszmar" Jeszcze nigdy przy żadnej dziewczynie nie byłem aż tak nudny, zawsze potrafiłem je rozbawić a one dobrze się bawili. Dziś było inaczej. Stell siedziała koło mnie jakby z przymusu, próbowała siedzieć tak by nie dotykać mojego ciała swoim , lecz uniemożliwiłem jej to przysuwając się do niej. "Geniuszem jest ten kto stworzył fotel dla dwojga" uśmiechnąłem się na swoje myśli. To uczucie potrzeby bycia z nią nie dawało mi spokoju. "Gdzie oni się podziewają. Dom nie jest za duży w dziesięć minut bym ją oprowadził , a nie 37 minut.! "Już miałem wstawać gdy w salonie pojawił się blondyn i śliczna brunetka o bardzo ciemnych oczach. Siwa bluzka z napisem L♥ve doskonale eksponuje jej biust , a obcisłe rurki opinają jej pośladki . " Mało miejsca w namiocie! " ostrzegło mnie moje zboczone ego.
Zmrużyłem oczy spoglądając na Nialla , który obejmował ją ramieniem i pokazywał jej swój puchar stojący na kominku. Ona uśmiechała się , ale tak szczerze. Jak "rozmawiała" ze mną też się uśmiechała , ale to nie ten sam uśmiech. Ten który towarzyszył jej podczas mojego gadania był taki 'Sztuczny' . Myślałem , że Niall lubi Jade , a gdy tylko ona poszła do łazienki zabrał mi moją zdobycz. "Już ja sobie z nim pogadam" zacisnąłem pięści . Spojrzałem na Jade . Po jej minie można dostrzec zazdrość. "Witam w klubie , koleżanko...Może zagramy w ich grę razem? " pomyślało moje drugie ja. Zaraz co? potarłem zwycięsko ręce i szybko wstałem ze swojego miejsca , by za chwilę usiąść koło Jade. Posłałem jej uśmiech. Rozejrzałem się po pomieszczeniu by spotkać na sobie wzrok zazdrosnego Nialla . Posłałem mu uśmiech jak gdyby nigdy nic i pochłonąłem się w rozmowie z Jade. Wtajemniczyłem ją w swój plan i teraz mam pewność , że Jade jest w nim totalnie zakochana . Przeniosłem wzrok na Nialla i Stell , uśmiechnąłem się w jego stronę , a on posłał mi uśmiech wypełniony sztucznością . "No to zaczynamy" Złapałem za rękę Jade i pochyliłem się do jej ucha , tak by wyglądało jakbym ją pocałował w tamtym miejscu. Szepnąłem jej do ucha dając znak że zaczynamy. Usłyszałem głuchą ciszę . Wszystkie oczy spoczęły na mnie i Jade.
Podniosłem się dalej trzymając jej dłoń. -Jade jest zmęczona ... Ja z resztą też . Pokaże jej gdzie może się przespać.-powiedziałem głośno by Niall dobrze usłyszał. Jade wstała z lekkim uśmiechem na twarzy .
Spojrzałem na wściekłego chłopaka , ale nie robił nic siedział tylko z zaciśniętymi szczękami . Przeniosłem wzrok na Hazziątko i otrzymałem pełen zrozumienia uśmiech. On mnie za dobrze zna , pewnie wie , że robię to specjalnie. I wie również , że Niall zakochał się w Jade . Ciągle o niej gadał od ostatniej imprezy minął tydzień, a on wciąż gada i gada . " w sumie bardzo do siebie pasują. " westchnąłem siadając na łóżku.
-To co będziemy robić , nie chcę mi się jeszcze spać.-westchnęła Jade.
-No cóż....możemy bardziej wczuć się w rolę i wykonać wszystkie myśli Nialla w tej chwili. -zażartowałem i bezgranicznie rozbawiłem dziewczynę. Lubię Jade , ale nic więcej . W moim życiu uprawiałem seks z wieloma dziewczynami z Jade także mógłbym , ale nie chcę zrobić tego Niallowi ..
-Chcesz ją tylko wykorzystać? -usłyszałem powagę głosu i zatopiłem się w oczach Jade. Spoważniała.
"taki mam zamiar." westchnąłem.
-Tak , chcę z nią uprawiać seks. jak ją zobaczyłem od razu mi się namiot rozstawił. -Nie kłamałem, ale widocznie ona zrozumiała to jako żart i naśmiewała się ze mnie kilka minut.
Usłyszałem tupnięcia na schodach. "A to dranie. Posłuchać im się chce?! " Spojrzeliśmy na siebie z planem wymalowanym na twarzy . Jade zaczęła szybko skakać po łóżku i jęczeć , a ja wydawałem z siebie jakieś dziwne odgłosy. Po cichu wstałem podczas gdy Jade dalej toczyła plan. Złapałem za klamkę i pociągnąłem drzwi. Sekundę później Harry , Liam , Zayn , Perrie i Sam leżeli na sobie na podłodze wyklinając mnie od jakich tylko się dało.
-Co....czemu wy jesteście w ubraniach..myśleliśmy , że...-zaczął Harry.
-Wiem co myśleliście wy 'Zboczeńcy' ...-zadrwiłem. "Zaraz , zaraz a gdzie jest Niall i Stell.?!" Nie zastanawiając się ani chwili dłużej zbiegłem po schodach zastając w salonie samotną Stell . Podszedłem do niej i usiadłem.
-A gdzie Niall? -zapytałem.
-Poszedł do swojego pokoju, nie mógł sobie biedny poradzić , że Jade wolała ciebie. -Powiedziała smutno. "zaraz , Co? Czyli on nic nie chciał robić ze Stell?! Kurwa muszę mu wszystko wytłumaczyć."
-Przepraszam na chwilę. -Uśmiechnąłem się do niej i szybko wbiegłem do pokoju Nialla . To co zastałem jest istną paranoją. Moje ciało zesztywniało . "Co do cholery! " Jego brzuch krwawi , a w ręku trzyma zakrwawiony nóż. Upadłem obok niego na kolana . Niekontrolowane łzy spłynęły po moich policzkach .
-Niall ! Stary , przepraszam to był żart. Między mną a Jade do niczego nie doszło.! -krzyczałem lecz na darmo . Dławiąc się łzami próbowałem mu wszystko wyjaśnić. Za mną w drzwiach stanęli chłopaki i dziewczyny , pewnie przerażeni tak jak ja. Odwróciłem się w ich stronę . - Co ja kurwa zrobiłem!? -zakryłem twarz w dłoniach i opadłem na ziemię. Donośny irlandzki śmiech dostał się do moich uszu .
-Ty idioto! -krzyknąłem. -Prawię dostałem zawału! -podniosłem się i pomogłem wstać przyjacielowi.
-Ze mną się nie zadziera Tomlinson! -uśmiechnąłem się i spojrzałem na małą grupkę ludzi którzy zwijają się ze śmiechu na podłodze. Zeszliśmy na dół , gdzie dalej świetnie się bawiliśmy. Wreszcie porozmawiałem ze Stell sam na sam , a ona chyba mnie polubiła.
-Możemy u was nocować? -zapytała Dani.
-To raczej oczywiste . Nikt was stąd nie wypuści , jesteście pod wpływem alkoholu .-odparł Liam.
Musze przyznać mu rację , a poza tym po raz pierwszy od kilku godzin Stell usiadła tak blisko mnie , że mogłem ją spokojnie objąć . Mimo , że na początku wzdrygnęła się lekko , potem już normalnie siedziała. Dzięki Bogu Sam i Harry usiedli z nami na kanapie w związku z czym Stell nie miała wyboru , musiała się do mnie blisko przysunąć.
-Tak , więc MY dziewczyny idziemy spać i potrzebujemy miejsca do spania. -odezwała się Perrie siedząca na kolanach Zayna .
-Wszystkie możecie spać ze mną w moim dużym łożu.-oznajmił Harry.
-Panu dziękujemy , Panie Styles - odezwała się Sam uśmiechając się do niego
-Jest mało miejsca . Będziemy musieli was wcisnąć w różne łóżka. -westchnąłem bardziej wtulając się w Stell. Dziewczyny spojrzały na mnie pytająco.
-Mamy tylko pięć łóżek. Po jednym w każdym pokoju .- uśmiechnąłem się dając im do zrozumienia o co mi chodzi.
-To kto śpi ze mną? Proszę się nie bić. -zapytała Dani , a Liam od razu złapał ją za rękę.
-Przykro mi dziewczyny , ale mam słabość do niego. -Dani przytuliła Liama a ten pognał z nią do pokoju.
-To... reszta gdzie będzie spać. ? -zapytała Jade. Niall spojrzał na nią jak na kawałek mięsa i oblizał wargę.
-Może wylosujemy? -zaproponował Zayn. Wszyscy przytaknęliśmy i zaczęliśmy robić małe karteczki wkładając je do czapki Nialla .
-Chłopaki wyjmują.-posłałem Zaynowi porozumiewawcze spojrzenie .
-Niall . Losuj. -odparła Jade podając mu czapkę . Niall wsadził do niej dłoń i po chwili wyciągnął , rozłożył małą karteczkę , jego kąciki ust uniosły się ku górze .
-Jade! Woohoo! -krzyknął i złapał ją za rękę ciągnąc do swojego pokoju. Spojrzałem na Stell , która siedziała spięta na kanapie , posłałem jej uśmiech typu "spoko zaraz załatwię ci zajebistą noc" .
-Harry! twoja kolej. -odparła Perrie . Harry wziął małą karteczkę i wydął usta w dzióbek po jednej stronie twarzy . Po chwili pojawił się jego uśmiech.
-Samanto, dziś śpimy razem. -Hazza zaprowadził ją do pokoju po mimo jej sprzeciwów , by jeszcze raz losował.
-Zayn ? -zapytałem patrząc w niego intensywnie. "Proszę , niech wylosuje Pezz . Proszę! " Zayn wyjął rękę z czapki i rozwinął karteczkę spojrzał na nią bez uczuć , następnie na mnie ze smutną miną.
-Przykro mi Lou. -westchnąłem opadając na kanapę. "Kurwa! Wylosował Stell!. " -Przykro mi , że dziś śpisz ze Stell! -krzyknął i złapał Perrie za biodra przerzucając przez siebie i pobiegł z nią do pokoju.
-Stell? Wszystko ok.? -zapytałem dziewczynę powoli wstającą z kanapy. "Ja pierdolę, te spodnie.!"
-Tak , jest ok .. tylko... czy mogę się przebrać w piżamę.? -zapytała z lekko obawą.
-Jasne , chodź zaprowadzę cię do mojego pokoju. -złapałem ją w tali prowadząc po schodach na górę.
Wskazałem na drzwi i usiadłem pod ścianą naprzeciwko nich. Stell najwidoczniej zapomniała ich zamknąć przez co wszystko widziałem. Stoi tyłem do mnie więc za dużo nie zobaczę.
Górna część garderoby znalazła się ułożona w kostkę na pościeli , następnie zdjęła ciasne dżinsy . "Dzięki Bogu ! " pomyślałem. Jej drobne nogi są całe w siniakach, kto jej to zrobił? Przeniosłem wzrok na jej plecy , ramiona ...one również są posiniaczone. "Co jej się stało?!"
Zamknąłem oczy by dalej nie patrzeć na jej posiniaczone ciało. Tym bardziej, że to bardzo podniecające.
Poczułem dłoń na ramieniu. Otworzyłem oczy i odetchnąłem z ulgą gdy przed moimi oczami pojawiła się Stell. Jej piżamka jest urocza, mimo iż zakrywa sporą część ciała to wygląda w niej podniecająco.
Wszedłem za nią do pokoju. Ona bez słowa zaczęła układać poduszki i pościele na podłodze .
-Co ty robisz.? -zapytała gdy z powrotem je wrzuciłem na łóżko .
-Śpisz na łóżku.! -odparłem popychając ją w stronę łóżka , lecz tak by nic jej się nie stało. Zaśmiałem się pod nosem gdy przez przypadek otarłem się o nią moim członkiem. "szkoda , że kurwa przez spodnie! "
Ułożyłem ją na jednej stronie łóżka . Zdjąłem bluzkę i spodnie wsuwając swoje ciało pod kołdrę. Przykryłem również Stell. Czułem pustkę , nasze ciała nawet przez ułamek sekundy nie dotykały się.
"Mam stanowczo za duże łóżko! " westchnąłem i przytuliłem się do gorącego ciała , małej , drobniutkiej Stell. Wzdrygnęła się lekko gdy moja erekcja dotknęła jej tyłka , ale po chwili jej ciało przestało drżeć.
"poddała się.." zaciągnąłem się jej zapachem. Nigdy nie usnę , nigdy , nigdy....nigdy....nig...dy.. zamknąłem oczy na dosłownie sekundę. Gdy je otworzyłem i spojrzałem na zegarek była ósma rano.
"Kurwa, Gdzie Stell?" poderwałem się z łóżka . Do moich nozdrzy dotarł wyśmienity zapach naleśników.
Zszedłem do kuchni i ujrzałem pięć dziewczyn pichcących jakieś dania.
7 komentarzy ==== NEXT <3
Gdy Niall zapytał Stellę czy chce by ją oprowadził po domu dostałem wewnętrznego szału. "Dlaczego ja na to nie wpadłem.?!" zadawałem sobie pytanie.A większego szału dostałem gdy jej drżące udo nie ocierało się już o moje . "To jakiś koszmar" Jeszcze nigdy przy żadnej dziewczynie nie byłem aż tak nudny, zawsze potrafiłem je rozbawić a one dobrze się bawili. Dziś było inaczej. Stell siedziała koło mnie jakby z przymusu, próbowała siedzieć tak by nie dotykać mojego ciała swoim , lecz uniemożliwiłem jej to przysuwając się do niej. "Geniuszem jest ten kto stworzył fotel dla dwojga" uśmiechnąłem się na swoje myśli. To uczucie potrzeby bycia z nią nie dawało mi spokoju. "Gdzie oni się podziewają. Dom nie jest za duży w dziesięć minut bym ją oprowadził , a nie 37 minut.! "Już miałem wstawać gdy w salonie pojawił się blondyn i śliczna brunetka o bardzo ciemnych oczach. Siwa bluzka z napisem L♥ve doskonale eksponuje jej biust , a obcisłe rurki opinają jej pośladki . " Mało miejsca w namiocie! " ostrzegło mnie moje zboczone ego.
Zmrużyłem oczy spoglądając na Nialla , który obejmował ją ramieniem i pokazywał jej swój puchar stojący na kominku. Ona uśmiechała się , ale tak szczerze. Jak "rozmawiała" ze mną też się uśmiechała , ale to nie ten sam uśmiech. Ten który towarzyszył jej podczas mojego gadania był taki 'Sztuczny' . Myślałem , że Niall lubi Jade , a gdy tylko ona poszła do łazienki zabrał mi moją zdobycz. "Już ja sobie z nim pogadam" zacisnąłem pięści . Spojrzałem na Jade . Po jej minie można dostrzec zazdrość. "Witam w klubie , koleżanko...Może zagramy w ich grę razem? " pomyślało moje drugie ja. Zaraz co? potarłem zwycięsko ręce i szybko wstałem ze swojego miejsca , by za chwilę usiąść koło Jade. Posłałem jej uśmiech. Rozejrzałem się po pomieszczeniu by spotkać na sobie wzrok zazdrosnego Nialla . Posłałem mu uśmiech jak gdyby nigdy nic i pochłonąłem się w rozmowie z Jade. Wtajemniczyłem ją w swój plan i teraz mam pewność , że Jade jest w nim totalnie zakochana . Przeniosłem wzrok na Nialla i Stell , uśmiechnąłem się w jego stronę , a on posłał mi uśmiech wypełniony sztucznością . "No to zaczynamy" Złapałem za rękę Jade i pochyliłem się do jej ucha , tak by wyglądało jakbym ją pocałował w tamtym miejscu. Szepnąłem jej do ucha dając znak że zaczynamy. Usłyszałem głuchą ciszę . Wszystkie oczy spoczęły na mnie i Jade.
Podniosłem się dalej trzymając jej dłoń. -Jade jest zmęczona ... Ja z resztą też . Pokaże jej gdzie może się przespać.-powiedziałem głośno by Niall dobrze usłyszał. Jade wstała z lekkim uśmiechem na twarzy .
Spojrzałem na wściekłego chłopaka , ale nie robił nic siedział tylko z zaciśniętymi szczękami . Przeniosłem wzrok na Hazziątko i otrzymałem pełen zrozumienia uśmiech. On mnie za dobrze zna , pewnie wie , że robię to specjalnie. I wie również , że Niall zakochał się w Jade . Ciągle o niej gadał od ostatniej imprezy minął tydzień, a on wciąż gada i gada . " w sumie bardzo do siebie pasują. " westchnąłem siadając na łóżku.
-To co będziemy robić , nie chcę mi się jeszcze spać.-westchnęła Jade.
-No cóż....możemy bardziej wczuć się w rolę i wykonać wszystkie myśli Nialla w tej chwili. -zażartowałem i bezgranicznie rozbawiłem dziewczynę. Lubię Jade , ale nic więcej . W moim życiu uprawiałem seks z wieloma dziewczynami z Jade także mógłbym , ale nie chcę zrobić tego Niallowi ..
-Chcesz ją tylko wykorzystać? -usłyszałem powagę głosu i zatopiłem się w oczach Jade. Spoważniała.
"taki mam zamiar." westchnąłem.
-Tak , chcę z nią uprawiać seks. jak ją zobaczyłem od razu mi się namiot rozstawił. -Nie kłamałem, ale widocznie ona zrozumiała to jako żart i naśmiewała się ze mnie kilka minut.
Usłyszałem tupnięcia na schodach. "A to dranie. Posłuchać im się chce?! " Spojrzeliśmy na siebie z planem wymalowanym na twarzy . Jade zaczęła szybko skakać po łóżku i jęczeć , a ja wydawałem z siebie jakieś dziwne odgłosy. Po cichu wstałem podczas gdy Jade dalej toczyła plan. Złapałem za klamkę i pociągnąłem drzwi. Sekundę później Harry , Liam , Zayn , Perrie i Sam leżeli na sobie na podłodze wyklinając mnie od jakich tylko się dało.
-Co....czemu wy jesteście w ubraniach..myśleliśmy , że...-zaczął Harry.
-Wiem co myśleliście wy 'Zboczeńcy' ...-zadrwiłem. "Zaraz , zaraz a gdzie jest Niall i Stell.?!" Nie zastanawiając się ani chwili dłużej zbiegłem po schodach zastając w salonie samotną Stell . Podszedłem do niej i usiadłem.
-A gdzie Niall? -zapytałem.
-Poszedł do swojego pokoju, nie mógł sobie biedny poradzić , że Jade wolała ciebie. -Powiedziała smutno. "zaraz , Co? Czyli on nic nie chciał robić ze Stell?! Kurwa muszę mu wszystko wytłumaczyć."
-Przepraszam na chwilę. -Uśmiechnąłem się do niej i szybko wbiegłem do pokoju Nialla . To co zastałem jest istną paranoją. Moje ciało zesztywniało . "Co do cholery! " Jego brzuch krwawi , a w ręku trzyma zakrwawiony nóż. Upadłem obok niego na kolana . Niekontrolowane łzy spłynęły po moich policzkach .
-Niall ! Stary , przepraszam to był żart. Między mną a Jade do niczego nie doszło.! -krzyczałem lecz na darmo . Dławiąc się łzami próbowałem mu wszystko wyjaśnić. Za mną w drzwiach stanęli chłopaki i dziewczyny , pewnie przerażeni tak jak ja. Odwróciłem się w ich stronę . - Co ja kurwa zrobiłem!? -zakryłem twarz w dłoniach i opadłem na ziemię. Donośny irlandzki śmiech dostał się do moich uszu .
-Ty idioto! -krzyknąłem. -Prawię dostałem zawału! -podniosłem się i pomogłem wstać przyjacielowi.
-Ze mną się nie zadziera Tomlinson! -uśmiechnąłem się i spojrzałem na małą grupkę ludzi którzy zwijają się ze śmiechu na podłodze. Zeszliśmy na dół , gdzie dalej świetnie się bawiliśmy. Wreszcie porozmawiałem ze Stell sam na sam , a ona chyba mnie polubiła.
-Możemy u was nocować? -zapytała Dani.
-To raczej oczywiste . Nikt was stąd nie wypuści , jesteście pod wpływem alkoholu .-odparł Liam.
Musze przyznać mu rację , a poza tym po raz pierwszy od kilku godzin Stell usiadła tak blisko mnie , że mogłem ją spokojnie objąć . Mimo , że na początku wzdrygnęła się lekko , potem już normalnie siedziała. Dzięki Bogu Sam i Harry usiedli z nami na kanapie w związku z czym Stell nie miała wyboru , musiała się do mnie blisko przysunąć.
-Tak , więc MY dziewczyny idziemy spać i potrzebujemy miejsca do spania. -odezwała się Perrie siedząca na kolanach Zayna .
-Wszystkie możecie spać ze mną w moim dużym łożu.-oznajmił Harry.
-Panu dziękujemy , Panie Styles - odezwała się Sam uśmiechając się do niego
-Jest mało miejsca . Będziemy musieli was wcisnąć w różne łóżka. -westchnąłem bardziej wtulając się w Stell. Dziewczyny spojrzały na mnie pytająco.
-Mamy tylko pięć łóżek. Po jednym w każdym pokoju .- uśmiechnąłem się dając im do zrozumienia o co mi chodzi.
-To kto śpi ze mną? Proszę się nie bić. -zapytała Dani , a Liam od razu złapał ją za rękę.
-Przykro mi dziewczyny , ale mam słabość do niego. -Dani przytuliła Liama a ten pognał z nią do pokoju.
-To... reszta gdzie będzie spać. ? -zapytała Jade. Niall spojrzał na nią jak na kawałek mięsa i oblizał wargę.
-Może wylosujemy? -zaproponował Zayn. Wszyscy przytaknęliśmy i zaczęliśmy robić małe karteczki wkładając je do czapki Nialla .
-Chłopaki wyjmują.-posłałem Zaynowi porozumiewawcze spojrzenie .
-Niall . Losuj. -odparła Jade podając mu czapkę . Niall wsadził do niej dłoń i po chwili wyciągnął , rozłożył małą karteczkę , jego kąciki ust uniosły się ku górze .
-Jade! Woohoo! -krzyknął i złapał ją za rękę ciągnąc do swojego pokoju. Spojrzałem na Stell , która siedziała spięta na kanapie , posłałem jej uśmiech typu "spoko zaraz załatwię ci zajebistą noc" .
-Harry! twoja kolej. -odparła Perrie . Harry wziął małą karteczkę i wydął usta w dzióbek po jednej stronie twarzy . Po chwili pojawił się jego uśmiech.
-Samanto, dziś śpimy razem. -Hazza zaprowadził ją do pokoju po mimo jej sprzeciwów , by jeszcze raz losował.
-Zayn ? -zapytałem patrząc w niego intensywnie. "Proszę , niech wylosuje Pezz . Proszę! " Zayn wyjął rękę z czapki i rozwinął karteczkę spojrzał na nią bez uczuć , następnie na mnie ze smutną miną.
-Przykro mi Lou. -westchnąłem opadając na kanapę. "Kurwa! Wylosował Stell!. " -Przykro mi , że dziś śpisz ze Stell! -krzyknął i złapał Perrie za biodra przerzucając przez siebie i pobiegł z nią do pokoju.
-Stell? Wszystko ok.? -zapytałem dziewczynę powoli wstającą z kanapy. "Ja pierdolę, te spodnie.!"
-Tak , jest ok .. tylko... czy mogę się przebrać w piżamę.? -zapytała z lekko obawą.
-Jasne , chodź zaprowadzę cię do mojego pokoju. -złapałem ją w tali prowadząc po schodach na górę.
Wskazałem na drzwi i usiadłem pod ścianą naprzeciwko nich. Stell najwidoczniej zapomniała ich zamknąć przez co wszystko widziałem. Stoi tyłem do mnie więc za dużo nie zobaczę.
Górna część garderoby znalazła się ułożona w kostkę na pościeli , następnie zdjęła ciasne dżinsy . "Dzięki Bogu ! " pomyślałem. Jej drobne nogi są całe w siniakach, kto jej to zrobił? Przeniosłem wzrok na jej plecy , ramiona ...one również są posiniaczone. "Co jej się stało?!"
Zamknąłem oczy by dalej nie patrzeć na jej posiniaczone ciało. Tym bardziej, że to bardzo podniecające.
Poczułem dłoń na ramieniu. Otworzyłem oczy i odetchnąłem z ulgą gdy przed moimi oczami pojawiła się Stell. Jej piżamka jest urocza, mimo iż zakrywa sporą część ciała to wygląda w niej podniecająco.
Wszedłem za nią do pokoju. Ona bez słowa zaczęła układać poduszki i pościele na podłodze .
-Co ty robisz.? -zapytała gdy z powrotem je wrzuciłem na łóżko .
-Śpisz na łóżku.! -odparłem popychając ją w stronę łóżka , lecz tak by nic jej się nie stało. Zaśmiałem się pod nosem gdy przez przypadek otarłem się o nią moim członkiem. "szkoda , że kurwa przez spodnie! "
Ułożyłem ją na jednej stronie łóżka . Zdjąłem bluzkę i spodnie wsuwając swoje ciało pod kołdrę. Przykryłem również Stell. Czułem pustkę , nasze ciała nawet przez ułamek sekundy nie dotykały się.
"Mam stanowczo za duże łóżko! " westchnąłem i przytuliłem się do gorącego ciała , małej , drobniutkiej Stell. Wzdrygnęła się lekko gdy moja erekcja dotknęła jej tyłka , ale po chwili jej ciało przestało drżeć.
"poddała się.." zaciągnąłem się jej zapachem. Nigdy nie usnę , nigdy , nigdy....nigdy....nig...dy.. zamknąłem oczy na dosłownie sekundę. Gdy je otworzyłem i spojrzałem na zegarek była ósma rano.
"Kurwa, Gdzie Stell?" poderwałem się z łóżka . Do moich nozdrzy dotarł wyśmienity zapach naleśników.
Zszedłem do kuchni i ujrzałem pięć dziewczyn pichcących jakieś dania.
7 komentarzy ==== NEXT <3
piątek, 28 marca 2014
Rozdział 2 Pierwsze spotkanie
"Gdzie on się podziewa" zapytałam siebie w myślach . Przez całą noc nie zjawił się w domu. Weszłam do kuchni by zrobić sobie coś do jedzenia . Spojrzałam na ekran telefonu . "Piąta ." skrzywiłam się gdy na ekranie pojawiła się wiadomość.
" Wyślij mi w wiadomości swój adres , przyjadę po ciebie. Danielle xx "
Szybko wystukałam na ekranie wiadomość do Danielle z adresem zamieszkania.
Wzięłam szybki prysznic , stanęłam przed lustrem w łazience i spojrzałam na swoje posiniaczone blizny , które są na moim ciele . "Kiedy one znikną?" skrzywiłam się. Ubrałam się i nałożyłam delikatny makijaż.
Po domu rozległo się pukanie. Podbiegłam do drzwi i je otworzyłam. Moim oczom ukazała się postura Danielle. Uśmiechnęła się i przeszyła mnie wzrokiem.
-Mam nadzieje , że w tym nie idziesz? -posłała mi pełne przerażenia spojrzenie. Spojrzałam na swoje ciuchy i uśmiechnęłam się nieśmiało. "Taki miałam zamiar.."
-Daj spokój Stell . Tam jest kilku chłopaków. Singli. -podkreśliła ostatnie słowo bardzo dokładnie.
-Ja...-zachwiałam się na nogach i zaczerwieniłam jak burak. Nie mam w co się ubrać.-Nie mam w co się ubrać..-uśmiechnęłam się . Dani wybuchnęła śmiechem.
-O to się nie martw , coś wymyślimy.-Puściła mi oczko , pokazałam jej moją szafę z ubraniami. Po kilkunastu minutach "które trwały wieczność" zakpiło moje drugie odważniejsze ja ,byłam gotowa do wyjścia. Podczas gdy jechałyśmy rozmawiałyśmy na wiele różnych spraw.
Danielle jest naprawdę przesympatyczną dziewczyną , bardzo ją polubiłam. W między czasie podjechałyśmy pod dom Sam , Perrie i Jade. Gdy zorientowałam się , że stanęłyśmy pod domem w nieznanych mi częściach okolicy wysiadłam z samochodu udając się za dziewczynami do środka. Pierwszy raz idę na taką "imprezkę". Nie wiem co o tym myśleć. Dani zapukała delikatnie w drewniane drzwi , zza nich wyłoniła się postać brązowookiego chłopaka o krótkich włosach postawionych na żel. Uśmiechnął się szeroko na "nasz " widok . Gestem ręki wskazał byśmy weszły do środka . Gdy tylko weszłam w głąb salonu dostrzegłam białą kanapę na której siedziało kilku chłopaków. Zrobiło mi się gorąco , gdy wszyscy ruszyli w naszą stronę.
Westchnęłam i wyciągnęłam rękę do pierwszego z mojej strony." Wygląda na miłego chłopaka" pomyślałam .
-Jestem Niall . -uściskał moją rękę
-Stella. - uśmiechnęłam się a on poszedł zapoznać się z Sam. Podszedł następny chłopak o ciemnej karnacji , ciemnych włosach i pięknych brązowych oczach.
-Hej , Jestem Zayn -uśmiechnął się ukazując piękny śnieżnobiały uśmiech.
-Stella. -odwzajemniłam uśmiech i przeniosłam wzrok na następnego chłopaka o bujnie kręconych włosach i zielonych oczach, które bardzo rozpraszały moją uwagę.
-Harry , miło Cię poznać . Stello. -chłopak zaskoczył mnie całkowicie przyciągając moje ciało do swojego. Zadrżałam , po moim ciele przebiegł zimny dreszcz , gdy poczułam jego oddech tuż przy moim uchu.
Odepchnęłam go od siebie . Pewnie spiekłam buraka ,ale nie byłam gotowa na takie coś . Nie lubię być dotykana przez chłopaków, a tym bardziej obcych. Chłopak zrozumiał swój błąd .Przeprosił i podszedł do reszty dziewczyn. Odprowadzając go wzrokiem odwróciłam się tyłem do ostatniego chłopaka .
-Hej. Jestem Louis , ale możesz mi mówić Lou. -odwróciłam się z powrotem w stronę chłopaka . Moje oczy spotkały się z jego niebieskoszarymi oczami, a mi zaparło dech w piersiach gdy dotknęłam jego wyciągniętej wcześniej ręki.
-Stella, ale mów mi Stell. -uśmiechnęłam się nieśmiało i odwróciłam wzrok w kierunku chłopaka , który otwierał nam drzwi.
-Jestem Liam , czuj się jak u siebie. -przedstawił się i poklepał mnie po ramieniu. Czuje na sobie wzrok Lou.
Uśmiechnęłam się w stronę Perrie rozmawiającą z Zaynem , potem usłyszałam donośny śmiech Harry'ego , któremu najwidoczniej odpowiadało towarzystwo Sam. Niall rozmawiający z Jade z promieniującym uśmiechem na twarzy popijał piwo co jakiś czas. Nie wytrzymam tu sama . "zwariuje !" spojrzałam na niebieskookiego bruneta i podeszłam do niego.
-ehm...macie tu łazienkę ? -zapytałam rumieniąc się przy tym jak burak. Usłyszałam jego cichy chichot.
"Kurwa! Co ja gadam , kto nie ma łazienki w domu?!" uderzyłam się w twarz na moje myśli.
-Tak , chodź zaprowadzę Cię. -złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę schodów. W miejscu niespodziewanego dotyku , moje dłonie zaczęły dziwnie iskrzyć. Wskazał na drzwi po prawej stronie i uśmiechnął się łobuzersko.
-Oto łazienka. -uśmiechnęłam się i podziękowałam za wskazanie pomieszczenia. Chłopak przyglądał mi się uważnie . "On w ogóle kiedyś mruga?!" zachichotałam na moje myśli. Weszłam do pomieszczenia i przekręciłam klucz w zamku. Białe płytki idealnie zgrywały się z czarnymi elementami łazienki.
Po załatwieniu potrzeby dokładnie umyłam ręce i wróciłam do salonu gdzie wszyscy bawili się i śmiali niesamowicie. Na ich widok od razu się uśmiechnęłam. Do moich uszu dobiegł głośny bek , wszyscy spojrzeli na Nialla i wybuchnęli śmiechem, a ten nawet się nie przejął . "wspaniałe towarzystwo." zakpiłam .
Podeszłam bliżej zgromadzenia. Niall i Jade siedzieli na jednym z podwójnych foteli , Harry i Sam również , reszta natomiast siedziała na dużej kanapie na której siedzieli Dani , Liam , Zayn i Perrie.
"Jakie grubasy! A gdzie siądę ja!? " Przeniosłam wzrok na chłopaka , który już na mnie patrzył uśmiechając się jak jakiś psychopata. Siedzi sam na fotelu dla dwóch osób. "O nie! Nawet o tym nie myśl !"
Wahając się powoli usiadłam obok Louisa . Zaśmiał się gdy zauważył , że robię wszystko by nie dotknąć jego ciała. Pokręcił głową uśmiechając się jak wariat. Specjalnie przysunął się bliżej mnie, a ja zamarłam gdy poczułam jego udo stykające się z moim. Gorąco na całym ciele powodowało dreszcze wzdłuż kręgosłupa .
-Jak ci się tu podoba? -zapytał a ja nadal byłam w transie. Nie odpowiedziałam . Tylko kiwnęłam głową na tak. "Boże co on ze mną robi?!" Siedzimy tak od kilku godzin i wydaje mi się , że tylko ja się tu nie bawię dobrze. Louis co jakiś czas próbował rozpocząć rozmowę ze mną , lecz kończyło się na przytaknięciu lub kiwnięciu głowy. "Nie moja wina , że mnie onieśmiela." wydęłam usta w dzióbek po jednej stronie twarzy i spojrzałam na Louisa który właśnie na mnie patrzył . "W sumie ..ciągle się na mnie gapi. Odkąd tu przyszłam, nie spuścił ze mnie wzroku." Zauważyłam , że co jakiś czas Sam i Dani patrzą w moją stronę przepraszająco.
"Nie mam pojęcia dlaczego, przecież dobrze się bawię." zakpiłam.
-Stell , pokazać ci resztę domu? -usłyszałam głos Nialla . Dopiero teraz dostrzegłam , że nie ma Jade , byłam zbyt zajęta patrzeniem na moje splecione nerwowo palce. Wstałam bez zastanowienia i uśmiechnęłam się. "wreszcie ! Kocham Cię wybawicielu. " zadrwiłam i podeszłam bliżej niego , zgadzając się na jego propozycje. Spojrzałam na Lou , który patrzył na Nialla z wrogością. "O co mu chodzi?!" .
~~Next 5 komentarzy ;) Powodzenia . :)
" Wyślij mi w wiadomości swój adres , przyjadę po ciebie. Danielle xx "
Szybko wystukałam na ekranie wiadomość do Danielle z adresem zamieszkania.
Wzięłam szybki prysznic , stanęłam przed lustrem w łazience i spojrzałam na swoje posiniaczone blizny , które są na moim ciele . "Kiedy one znikną?" skrzywiłam się. Ubrałam się i nałożyłam delikatny makijaż.
Po domu rozległo się pukanie. Podbiegłam do drzwi i je otworzyłam. Moim oczom ukazała się postura Danielle. Uśmiechnęła się i przeszyła mnie wzrokiem.
-Mam nadzieje , że w tym nie idziesz? -posłała mi pełne przerażenia spojrzenie. Spojrzałam na swoje ciuchy i uśmiechnęłam się nieśmiało. "Taki miałam zamiar.."
-Daj spokój Stell . Tam jest kilku chłopaków. Singli. -podkreśliła ostatnie słowo bardzo dokładnie.
-Ja...-zachwiałam się na nogach i zaczerwieniłam jak burak. Nie mam w co się ubrać.-Nie mam w co się ubrać..-uśmiechnęłam się . Dani wybuchnęła śmiechem.
-O to się nie martw , coś wymyślimy.-Puściła mi oczko , pokazałam jej moją szafę z ubraniami. Po kilkunastu minutach "które trwały wieczność" zakpiło moje drugie odważniejsze ja ,byłam gotowa do wyjścia. Podczas gdy jechałyśmy rozmawiałyśmy na wiele różnych spraw.
Danielle jest naprawdę przesympatyczną dziewczyną , bardzo ją polubiłam. W między czasie podjechałyśmy pod dom Sam , Perrie i Jade. Gdy zorientowałam się , że stanęłyśmy pod domem w nieznanych mi częściach okolicy wysiadłam z samochodu udając się za dziewczynami do środka. Pierwszy raz idę na taką "imprezkę". Nie wiem co o tym myśleć. Dani zapukała delikatnie w drewniane drzwi , zza nich wyłoniła się postać brązowookiego chłopaka o krótkich włosach postawionych na żel. Uśmiechnął się szeroko na "nasz " widok . Gestem ręki wskazał byśmy weszły do środka . Gdy tylko weszłam w głąb salonu dostrzegłam białą kanapę na której siedziało kilku chłopaków. Zrobiło mi się gorąco , gdy wszyscy ruszyli w naszą stronę.
Westchnęłam i wyciągnęłam rękę do pierwszego z mojej strony." Wygląda na miłego chłopaka" pomyślałam .
-Jestem Niall . -uściskał moją rękę
-Stella. - uśmiechnęłam się a on poszedł zapoznać się z Sam. Podszedł następny chłopak o ciemnej karnacji , ciemnych włosach i pięknych brązowych oczach.
-Hej , Jestem Zayn -uśmiechnął się ukazując piękny śnieżnobiały uśmiech.
-Stella. -odwzajemniłam uśmiech i przeniosłam wzrok na następnego chłopaka o bujnie kręconych włosach i zielonych oczach, które bardzo rozpraszały moją uwagę.
-Harry , miło Cię poznać . Stello. -chłopak zaskoczył mnie całkowicie przyciągając moje ciało do swojego. Zadrżałam , po moim ciele przebiegł zimny dreszcz , gdy poczułam jego oddech tuż przy moim uchu.
Odepchnęłam go od siebie . Pewnie spiekłam buraka ,ale nie byłam gotowa na takie coś . Nie lubię być dotykana przez chłopaków, a tym bardziej obcych. Chłopak zrozumiał swój błąd .Przeprosił i podszedł do reszty dziewczyn. Odprowadzając go wzrokiem odwróciłam się tyłem do ostatniego chłopaka .
-Hej. Jestem Louis , ale możesz mi mówić Lou. -odwróciłam się z powrotem w stronę chłopaka . Moje oczy spotkały się z jego niebieskoszarymi oczami, a mi zaparło dech w piersiach gdy dotknęłam jego wyciągniętej wcześniej ręki.
-Stella, ale mów mi Stell. -uśmiechnęłam się nieśmiało i odwróciłam wzrok w kierunku chłopaka , który otwierał nam drzwi.
-Jestem Liam , czuj się jak u siebie. -przedstawił się i poklepał mnie po ramieniu. Czuje na sobie wzrok Lou.
Uśmiechnęłam się w stronę Perrie rozmawiającą z Zaynem , potem usłyszałam donośny śmiech Harry'ego , któremu najwidoczniej odpowiadało towarzystwo Sam. Niall rozmawiający z Jade z promieniującym uśmiechem na twarzy popijał piwo co jakiś czas. Nie wytrzymam tu sama . "zwariuje !" spojrzałam na niebieskookiego bruneta i podeszłam do niego.
-ehm...macie tu łazienkę ? -zapytałam rumieniąc się przy tym jak burak. Usłyszałam jego cichy chichot.
"Kurwa! Co ja gadam , kto nie ma łazienki w domu?!" uderzyłam się w twarz na moje myśli.
-Tak , chodź zaprowadzę Cię. -złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę schodów. W miejscu niespodziewanego dotyku , moje dłonie zaczęły dziwnie iskrzyć. Wskazał na drzwi po prawej stronie i uśmiechnął się łobuzersko.
-Oto łazienka. -uśmiechnęłam się i podziękowałam za wskazanie pomieszczenia. Chłopak przyglądał mi się uważnie . "On w ogóle kiedyś mruga?!" zachichotałam na moje myśli. Weszłam do pomieszczenia i przekręciłam klucz w zamku. Białe płytki idealnie zgrywały się z czarnymi elementami łazienki.
Po załatwieniu potrzeby dokładnie umyłam ręce i wróciłam do salonu gdzie wszyscy bawili się i śmiali niesamowicie. Na ich widok od razu się uśmiechnęłam. Do moich uszu dobiegł głośny bek , wszyscy spojrzeli na Nialla i wybuchnęli śmiechem, a ten nawet się nie przejął . "wspaniałe towarzystwo." zakpiłam .
Podeszłam bliżej zgromadzenia. Niall i Jade siedzieli na jednym z podwójnych foteli , Harry i Sam również , reszta natomiast siedziała na dużej kanapie na której siedzieli Dani , Liam , Zayn i Perrie.
"Jakie grubasy! A gdzie siądę ja!? " Przeniosłam wzrok na chłopaka , który już na mnie patrzył uśmiechając się jak jakiś psychopata. Siedzi sam na fotelu dla dwóch osób. "O nie! Nawet o tym nie myśl !"
Wahając się powoli usiadłam obok Louisa . Zaśmiał się gdy zauważył , że robię wszystko by nie dotknąć jego ciała. Pokręcił głową uśmiechając się jak wariat. Specjalnie przysunął się bliżej mnie, a ja zamarłam gdy poczułam jego udo stykające się z moim. Gorąco na całym ciele powodowało dreszcze wzdłuż kręgosłupa .
-Jak ci się tu podoba? -zapytał a ja nadal byłam w transie. Nie odpowiedziałam . Tylko kiwnęłam głową na tak. "Boże co on ze mną robi?!" Siedzimy tak od kilku godzin i wydaje mi się , że tylko ja się tu nie bawię dobrze. Louis co jakiś czas próbował rozpocząć rozmowę ze mną , lecz kończyło się na przytaknięciu lub kiwnięciu głowy. "Nie moja wina , że mnie onieśmiela." wydęłam usta w dzióbek po jednej stronie twarzy i spojrzałam na Louisa który właśnie na mnie patrzył . "W sumie ..ciągle się na mnie gapi. Odkąd tu przyszłam, nie spuścił ze mnie wzroku." Zauważyłam , że co jakiś czas Sam i Dani patrzą w moją stronę przepraszająco.
"Nie mam pojęcia dlaczego, przecież dobrze się bawię." zakpiłam.
-Stell , pokazać ci resztę domu? -usłyszałam głos Nialla . Dopiero teraz dostrzegłam , że nie ma Jade , byłam zbyt zajęta patrzeniem na moje splecione nerwowo palce. Wstałam bez zastanowienia i uśmiechnęłam się. "wreszcie ! Kocham Cię wybawicielu. " zadrwiłam i podeszłam bliżej niego , zgadzając się na jego propozycje. Spojrzałam na Lou , który patrzył na Nialla z wrogością. "O co mu chodzi?!" .
~~Next 5 komentarzy ;) Powodzenia . :)
wtorek, 25 marca 2014
Rozdział 1 Bezgraniczna Miłość
*Oczami Stelli *
-Stell...
-Mamo, zostań ze mną! -wykrzyczałam by nie odchodziła , lecz teraz mogłam tylko podziwiać jak biała rozmazana postać znika w dali pomieszczenia.
-Obudź się! -usłyszałam kolejny raz głos , ale to nie jest moja matula. Otworzyłam szeroko oczy i zauważyłam mojego ojca. Trzyma mnie za przedramiona i trzęsie mną . Moje ciało całe zesztywniało .
-P..proszę, zostaw mnie! -błagałam. Postawił mnie tak , że stałam na własnych nogach. Dziwne , że czasem go nie poznaje . Raz jest bezgraniczny , brutalny , nerwowy , wulgarny , bezlitosny, szalony , bez uczuć , egoistyczny , a raz zwykłym normalnym człowiekiem, który umie dobrze traktować ludzi.
Czasem mam wrażenie , że Bóg zabrał mamę tylko dlatego by obronić ją przed brutalnym ojcem.
Często wracał do domu pijany , a gdy myślał , że śpię zmuszał moją mamę do stosunku, gdy próbowała się mu postawić bił ją . Zawsze po takich sytuacjach słyszałam jej szloch , nie mogłam nic zrobić .
W mojej dziecinnej głowie widniały obrazy na których widziałam jak pijany ojciec katuje mamę , na jej pulchnej twarzy widniały liczne rozcięcia i łzy spływające po jej policzkach. Oczy były aż czerwone z wycieńczenia i płaczu . Szlochy wydobywające się z jej ust dudniły echem w mojej głowie. "Dlaczego ona musiała tak cierpieć.?" Była śliczną i sprawiedliwą kobietą. Chciała odejść. Jedyną przeszkodą było to, że go kochała . "Bezgranicznie " - podkreśliłam to słowo w myślach.
Usiadłam na łóżku i wpatrywałam się na moje w tym momencie bardzo interesujące buty . Ojciec stał przede mną i wpatrywał się we mnie jak w obrazek.
-Stell... -wyszeptał kucając w miejscu w którym stał. Gwałtownie zaciągnęłam się powietrzem i dopiero teraz spostrzegłam , że nie jest pod wpływem alkoholu . Gdy mnie bił ....mam wrażenie , że to było przed chwilą. "Jak długo spałam? " zapytałam się w myślach badając uważnie każdą najmniejszą ryskę na moich dłoniach. Widniały na niej duże i małe blizny po atakach mojego ojca. Równie dobrze mogłabym pójść z tym na policję , ale ... " Ja go kocham?" to zabrzmiało jak pytanie a nie stwierdzenie .
Wiem , że normalny człowiek nienawidziłby za coś takiego , ale to mój ojciec...był ze mną od dziecka , wychowywał , był przy mnie.. "byliśmy normalną, kochającą się rodzinką" westchnęłam i przełknęłam gulę tworzącą się w moim gardle.
-Stell ...ja przepraszam.. - z pozycji kucającej , upadł na kolana tuż przy moich nogach. Wtulił twarz w moje kolana błagając o wybaczenie. Szok. To jedyne co mną w tej chwili kierowało . Mój ojciec właśnie błaga bym mu wybaczyła. Co się właśnie dzieje.
*Oczami Thomas'a (Ojciec Stelli) *
"Cały dzień" to już cały jebany dzień powtórzyłem w myślach uderzając pięścią w framugę drzwi od łazienki.
Cały dzień nie wyszła z pokoju . Kilkukrotnie pukałem , prosiłem by otworzyła , by coś zjadła...ale w zamian otrzymałem głuchą ciszę . Wczoraj wieczorem zachowałem się jak ostatni chuj. Najebałem się jak świnia . "Jebany John ! " Wpierdolił mnie w gówno. Tak strasznie żałuje tego jak traktowałem "traktuje " poprawiłem się ..swoją rodzinę. Przez te jebane narkotyki. -Kurwa! -wrzasnąłem i kolejny talerz jebnął z hukiem o podłogę. Nagle moje serce podskoczyło do gardła , gdy usłyszałem ciche szmery z pokoju Stell.
"Mamo, zostań ze mną! " -wykrzyczała a ja nie miałem siły na zabawę z drzwiami , kopnąłem w nie z całej siły i ujrzałem Stell leżącą na podłodze i wijącą się pod kałużą zmieszanej krwi i łez . "Co ja zrobiłem?!"
-Obudź się! -złapałem ją za przedramiona i potrząsałem by się obudziła. Otworzyła gwałtownie oczy.
-P.proszę zostaw mnie -wyjęczała .
Już i tak się mnie boi wystarczająco by dostać zawału ...ale coś ją przy mnie trzyma i za nic w świecie nie wiem co . Postawiłem ją na nogi a ona usiadła na łóżku. Klęknąłem przed nią i zacząłem błagać o wybaczenie. Widać w jej oczach istny szok. Czyżby się tego po mnie nie spodziewała? "No jasne , że się nie spodziewała . Przecież kurwa ją biłem! " moje drugie 'złe' ja zakpiło ze mnie."Mam nadzieje, że mi wybaczy" westchnąłem .
*Kilka dni później* ~~ *Oczami Louisa*
-Zayn! Harry! -krzyknąłem do chłopaków którzy właśnie wybierali jedzenie na weekendowe posiedzenie naszego grona . Przyjaciele zatrzymali się w pół kroku i popatrzyli na mnie rozbawionymi spojrzeniami.
-Co jest Lou? -zapytał Harry wrzucając do koszyka kilka paczek chipsów. - masz "TE" dni i wstydzisz się kupić podpaski? -dodał drwiąc ze mnie. Po chwili już trzymali się za brzuchy dając mi do zrozumienia , że bardzo ich rozbawiam. Przewróciłem oczami.
-Słuchajcie ..może zaprosimy Liama z Dani? hmm? - posłałem im wesoły uśmiech .
-No cóż , do weekendu jest sporo czasu możecie się więc spokojnie zastanowić -usłyszałem donośny śmiech za moimi plecami.
-I z czego się tak cieszysz , buraku? -za chichrał Harry . Blondyn spojrzał na niego dalej się śmiejąc.
-Bo...bo..Louis ...-przerwał żeby dalej się śmiać. -tydzień temu powiedział ,że Dani zawsze przyprowadza jakieś dziewczyny ze sobą ,a teraz tak nagle chce żeby ona przyszła. -znowu zaczął się śmiać, ale po chwili dotarł do niego sens wypowiedzianych przez siebie słów i zamilkł .
Fakt, Dani zawsze przyprowadza ze sobą swoje koleżanki co oznacza , że kolejny weekend zaliczam laski. Uśmiechnąłem się do swoich myśli.
-To jak ? Zapraszamy Danielle? hmm? -zaśmiałem się .
-Jasne ...zaliczymy coś? -zaśmiał się Harry, ale po jego minie twierdzę , że to nie było pytanie.
Dwadzieścia minut później siedzę w salonie oglądając TV. Harry i Niall robią w kuchni jedzenie, a Zayn pali papierosa na tarasie.
*Oczami Stelli*
Siedzimy przy pięcioosobowym stoliku w kawiarni. Przeglądamy spokojnie menu , gdy do stolika podchodzi śliczna blondynka z małym notesikiem i długopisem w ręku . Widać ,że jest zmęczona , dziś jest tu tłok , prócz kilku miejsc wszystkie są już zajęte a gości przybywa.
-Mogę pomóc? -pyta zmęczonym głosem.
-Poprosimy dwie latte macchiato .-uśmiechnęłam się sztucznie .
-Coś jeszcze ? - kiwnęłam przecząco głową na znak , że już dziękujemy . Blondynka oddaliła się po następne zamówienia. Przeniosłam wzrok na Sam. Siedzi spokojnie , ale wpatruje się we mnie niepokojąco .
-Co jest? -pyta po chwili , moje usta otwierają się by coś powiedzieć , gdy nagle przerywa mi damski głos.
-Przepraszam. -powiedziała spokojnie. Spojrzałam na nią czekając na to co chcę powiedzieć . Zdążyłam przyjrzeć się jej osobie . Jest ubrana w obcisłą sukienkę idealnie podkreślającą jej szczupłą figurę. Buty na wysokim obcasie wydłużają jej śliczne nogi. "Wow!" westchnęłam ." Czy wszystkie dziewczyny muszą być tak ładne , a ja taka brzydka.? "
-O co chodzi? -zapytała zniecierpliwiona Sam. Dziewczyna lekko rozchyliła usta i zaczęła.
-Mam wielką prośbę... Bardzo zależy mi i moim trzem przyjaciółką na tym by napić się tu kawy , ale niestety nie ma miejsca w kawiarni . Wszystkie miejsca są zajęte , a zauważyłam , że macie trzy wolne , więc..
-Tak , jasne ...możecie się przysiąść.. -odparłam lekko uśmiechając się. Dziwne bo od kilku dni rzadko uśmiecham się z własnej woli. Tej dziewczynie naprawdę zależało.
-Och! Naprawdę? -pisnęła ze szczęścia . -Zaraz wrócę. -poinformowała i pobiegła w stronę dwóch dziewczyn , równie ślicznych jak ona. Po chwili wróciła z uśmiechem na buzi i rozsiadły się wygodnie.
-Naprawdę Danielle ? Byłoby wspaniale. -westchnęła uradowana Sam.
-Zawsze nudzę się w ich "weekendową noc" . Oglądają mecze , piją i śmieją się ze wszystkiego. Zawsze biorę ze sobą przyjaciółki , tym razem sami zaproponowali bym kogoś wzięła , żebym się nie nudziła..więc..-uśmiechnęła się , a my odwzajemniłyśmy tym samym.
-To jesteśmy umówione.- odparła Perrie , blondynka z ciemnoróżowymi końcówkami włosów.
-Nie przyjmuję odmowy -wtrąciła Jade , jej gęste brązowe włosy wpadają jej na twarz , a ta ciągle je poprawia. Jej uśmiech rozjaśnia całą twarz tej istoty. "Więc nie ma mowy na wymówkę?" zakpiłam z siebie w myślach. W między czasie wymieniłyśmy się numerami robiąc przy tym śmieszne zdjęcia na pamiątkę naszego pierwszego spotkania. Nawet nie wiem kiedy zleciał czas w kawiarni, pożegnałyśmy się z Dani , Jade i Pezz małym przytuleniem i buziakiem w policzek.
Leżąc na wygodnym łóżku rozmyślałam jak będzie wyglądać weekend u nieznajomych chłopaków.
Mimo tego , że dziewczyny przekonywały nas , że oni są "w porządku" miałam małe przeczucia.
"Co zrobi ojciec jak dowie się , że spałam u jakichś obcych chłopaków.?" -zapytałam siebie przerażona na samą myśl o jego reakcji. "Powiem , że będę nocować u Sam. " Tak... na pewno się zgodzi. Chyba ją lubi.
Weekend zbliża się wielkimi krokami za niecałe 24 godziny pójdę na małą "domówkę" z naciskiem na słowo "domówka" . Ułożyłam się wygodnie na łóżku i wtuliłam twarz w chłodny materiał poduszki.
"Obyś mnie dziś odwiedziła..." westchnęłam z nadzieją na przyjście w śnie mojej umarłej matuli . Samotna łza spłynęła po moim policzku , nie fatygując się po to by ją wytrzeć pozwalam jej swobodnie spłynąć na delikatny materiał pod moją twarzą. Zaciskam oczy i po kilku minutach rozmyślań widzę ciemną stronę mojego życia.
~~
-Stell...
-Mamo, zostań ze mną! -wykrzyczałam by nie odchodziła , lecz teraz mogłam tylko podziwiać jak biała rozmazana postać znika w dali pomieszczenia.
-Obudź się! -usłyszałam kolejny raz głos , ale to nie jest moja matula. Otworzyłam szeroko oczy i zauważyłam mojego ojca. Trzyma mnie za przedramiona i trzęsie mną . Moje ciało całe zesztywniało .
-P..proszę, zostaw mnie! -błagałam. Postawił mnie tak , że stałam na własnych nogach. Dziwne , że czasem go nie poznaje . Raz jest bezgraniczny , brutalny , nerwowy , wulgarny , bezlitosny, szalony , bez uczuć , egoistyczny , a raz zwykłym normalnym człowiekiem, który umie dobrze traktować ludzi.
Czasem mam wrażenie , że Bóg zabrał mamę tylko dlatego by obronić ją przed brutalnym ojcem.
Często wracał do domu pijany , a gdy myślał , że śpię zmuszał moją mamę do stosunku, gdy próbowała się mu postawić bił ją . Zawsze po takich sytuacjach słyszałam jej szloch , nie mogłam nic zrobić .
W mojej dziecinnej głowie widniały obrazy na których widziałam jak pijany ojciec katuje mamę , na jej pulchnej twarzy widniały liczne rozcięcia i łzy spływające po jej policzkach. Oczy były aż czerwone z wycieńczenia i płaczu . Szlochy wydobywające się z jej ust dudniły echem w mojej głowie. "Dlaczego ona musiała tak cierpieć.?" Była śliczną i sprawiedliwą kobietą. Chciała odejść. Jedyną przeszkodą było to, że go kochała . "Bezgranicznie " - podkreśliłam to słowo w myślach.
Usiadłam na łóżku i wpatrywałam się na moje w tym momencie bardzo interesujące buty . Ojciec stał przede mną i wpatrywał się we mnie jak w obrazek.
-Stell... -wyszeptał kucając w miejscu w którym stał. Gwałtownie zaciągnęłam się powietrzem i dopiero teraz spostrzegłam , że nie jest pod wpływem alkoholu . Gdy mnie bił ....mam wrażenie , że to było przed chwilą. "Jak długo spałam? " zapytałam się w myślach badając uważnie każdą najmniejszą ryskę na moich dłoniach. Widniały na niej duże i małe blizny po atakach mojego ojca. Równie dobrze mogłabym pójść z tym na policję , ale ... " Ja go kocham?" to zabrzmiało jak pytanie a nie stwierdzenie .
Wiem , że normalny człowiek nienawidziłby za coś takiego , ale to mój ojciec...był ze mną od dziecka , wychowywał , był przy mnie.. "byliśmy normalną, kochającą się rodzinką" westchnęłam i przełknęłam gulę tworzącą się w moim gardle.
-Stell ...ja przepraszam.. - z pozycji kucającej , upadł na kolana tuż przy moich nogach. Wtulił twarz w moje kolana błagając o wybaczenie. Szok. To jedyne co mną w tej chwili kierowało . Mój ojciec właśnie błaga bym mu wybaczyła. Co się właśnie dzieje.
*Oczami Thomas'a (Ojciec Stelli) *
"Cały dzień" to już cały jebany dzień powtórzyłem w myślach uderzając pięścią w framugę drzwi od łazienki.
Cały dzień nie wyszła z pokoju . Kilkukrotnie pukałem , prosiłem by otworzyła , by coś zjadła...ale w zamian otrzymałem głuchą ciszę . Wczoraj wieczorem zachowałem się jak ostatni chuj. Najebałem się jak świnia . "Jebany John ! " Wpierdolił mnie w gówno. Tak strasznie żałuje tego jak traktowałem "traktuje " poprawiłem się ..swoją rodzinę. Przez te jebane narkotyki. -Kurwa! -wrzasnąłem i kolejny talerz jebnął z hukiem o podłogę. Nagle moje serce podskoczyło do gardła , gdy usłyszałem ciche szmery z pokoju Stell.
"Mamo, zostań ze mną! " -wykrzyczała a ja nie miałem siły na zabawę z drzwiami , kopnąłem w nie z całej siły i ujrzałem Stell leżącą na podłodze i wijącą się pod kałużą zmieszanej krwi i łez . "Co ja zrobiłem?!"
-Obudź się! -złapałem ją za przedramiona i potrząsałem by się obudziła. Otworzyła gwałtownie oczy.
-P.proszę zostaw mnie -wyjęczała .
Już i tak się mnie boi wystarczająco by dostać zawału ...ale coś ją przy mnie trzyma i za nic w świecie nie wiem co . Postawiłem ją na nogi a ona usiadła na łóżku. Klęknąłem przed nią i zacząłem błagać o wybaczenie. Widać w jej oczach istny szok. Czyżby się tego po mnie nie spodziewała? "No jasne , że się nie spodziewała . Przecież kurwa ją biłem! " moje drugie 'złe' ja zakpiło ze mnie."Mam nadzieje, że mi wybaczy" westchnąłem .
*Kilka dni później* ~~ *Oczami Louisa*
-Zayn! Harry! -krzyknąłem do chłopaków którzy właśnie wybierali jedzenie na weekendowe posiedzenie naszego grona . Przyjaciele zatrzymali się w pół kroku i popatrzyli na mnie rozbawionymi spojrzeniami.
-Co jest Lou? -zapytał Harry wrzucając do koszyka kilka paczek chipsów. - masz "TE" dni i wstydzisz się kupić podpaski? -dodał drwiąc ze mnie. Po chwili już trzymali się za brzuchy dając mi do zrozumienia , że bardzo ich rozbawiam. Przewróciłem oczami.
-Słuchajcie ..może zaprosimy Liama z Dani? hmm? - posłałem im wesoły uśmiech .
-No cóż , do weekendu jest sporo czasu możecie się więc spokojnie zastanowić -usłyszałem donośny śmiech za moimi plecami.
-I z czego się tak cieszysz , buraku? -za chichrał Harry . Blondyn spojrzał na niego dalej się śmiejąc.
-Bo...bo..Louis ...-przerwał żeby dalej się śmiać. -tydzień temu powiedział ,że Dani zawsze przyprowadza jakieś dziewczyny ze sobą ,a teraz tak nagle chce żeby ona przyszła. -znowu zaczął się śmiać, ale po chwili dotarł do niego sens wypowiedzianych przez siebie słów i zamilkł .
Fakt, Dani zawsze przyprowadza ze sobą swoje koleżanki co oznacza , że kolejny weekend zaliczam laski. Uśmiechnąłem się do swoich myśli.
-To jak ? Zapraszamy Danielle? hmm? -zaśmiałem się .
-Jasne ...zaliczymy coś? -zaśmiał się Harry, ale po jego minie twierdzę , że to nie było pytanie.
Dwadzieścia minut później siedzę w salonie oglądając TV. Harry i Niall robią w kuchni jedzenie, a Zayn pali papierosa na tarasie.
*Oczami Stelli*
Siedzimy przy pięcioosobowym stoliku w kawiarni. Przeglądamy spokojnie menu , gdy do stolika podchodzi śliczna blondynka z małym notesikiem i długopisem w ręku . Widać ,że jest zmęczona , dziś jest tu tłok , prócz kilku miejsc wszystkie są już zajęte a gości przybywa.
-Mogę pomóc? -pyta zmęczonym głosem.
-Poprosimy dwie latte macchiato .-uśmiechnęłam się sztucznie .
-Coś jeszcze ? - kiwnęłam przecząco głową na znak , że już dziękujemy . Blondynka oddaliła się po następne zamówienia. Przeniosłam wzrok na Sam. Siedzi spokojnie , ale wpatruje się we mnie niepokojąco .
-Co jest? -pyta po chwili , moje usta otwierają się by coś powiedzieć , gdy nagle przerywa mi damski głos.
-Przepraszam. -powiedziała spokojnie. Spojrzałam na nią czekając na to co chcę powiedzieć . Zdążyłam przyjrzeć się jej osobie . Jest ubrana w obcisłą sukienkę idealnie podkreślającą jej szczupłą figurę. Buty na wysokim obcasie wydłużają jej śliczne nogi. "Wow!" westchnęłam ." Czy wszystkie dziewczyny muszą być tak ładne , a ja taka brzydka.? "
-O co chodzi? -zapytała zniecierpliwiona Sam. Dziewczyna lekko rozchyliła usta i zaczęła.
-Mam wielką prośbę... Bardzo zależy mi i moim trzem przyjaciółką na tym by napić się tu kawy , ale niestety nie ma miejsca w kawiarni . Wszystkie miejsca są zajęte , a zauważyłam , że macie trzy wolne , więc..
-Tak , jasne ...możecie się przysiąść.. -odparłam lekko uśmiechając się. Dziwne bo od kilku dni rzadko uśmiecham się z własnej woli. Tej dziewczynie naprawdę zależało.
-Och! Naprawdę? -pisnęła ze szczęścia . -Zaraz wrócę. -poinformowała i pobiegła w stronę dwóch dziewczyn , równie ślicznych jak ona. Po chwili wróciła z uśmiechem na buzi i rozsiadły się wygodnie.
-Naprawdę Danielle ? Byłoby wspaniale. -westchnęła uradowana Sam.
-Zawsze nudzę się w ich "weekendową noc" . Oglądają mecze , piją i śmieją się ze wszystkiego. Zawsze biorę ze sobą przyjaciółki , tym razem sami zaproponowali bym kogoś wzięła , żebym się nie nudziła..więc..-uśmiechnęła się , a my odwzajemniłyśmy tym samym.
-To jesteśmy umówione.- odparła Perrie , blondynka z ciemnoróżowymi końcówkami włosów.
-Nie przyjmuję odmowy -wtrąciła Jade , jej gęste brązowe włosy wpadają jej na twarz , a ta ciągle je poprawia. Jej uśmiech rozjaśnia całą twarz tej istoty. "Więc nie ma mowy na wymówkę?" zakpiłam z siebie w myślach. W między czasie wymieniłyśmy się numerami robiąc przy tym śmieszne zdjęcia na pamiątkę naszego pierwszego spotkania. Nawet nie wiem kiedy zleciał czas w kawiarni, pożegnałyśmy się z Dani , Jade i Pezz małym przytuleniem i buziakiem w policzek.
Leżąc na wygodnym łóżku rozmyślałam jak będzie wyglądać weekend u nieznajomych chłopaków.
Mimo tego , że dziewczyny przekonywały nas , że oni są "w porządku" miałam małe przeczucia.
"Co zrobi ojciec jak dowie się , że spałam u jakichś obcych chłopaków.?" -zapytałam siebie przerażona na samą myśl o jego reakcji. "Powiem , że będę nocować u Sam. " Tak... na pewno się zgodzi. Chyba ją lubi.
Weekend zbliża się wielkimi krokami za niecałe 24 godziny pójdę na małą "domówkę" z naciskiem na słowo "domówka" . Ułożyłam się wygodnie na łóżku i wtuliłam twarz w chłodny materiał poduszki.
"Obyś mnie dziś odwiedziła..." westchnęłam z nadzieją na przyjście w śnie mojej umarłej matuli . Samotna łza spłynęła po moim policzku , nie fatygując się po to by ją wytrzeć pozwalam jej swobodnie spłynąć na delikatny materiał pod moją twarzą. Zaciskam oczy i po kilku minutach rozmyślań widzę ciemną stronę mojego życia.
~~ I jak się podoba pierwszy rozdział . Proszę skomentujcie jeśli się podoba. :* Następny będzie albo w środę albo w czwartek. ;) To zależy kiedy napiszę następny rozdział. :) No i z góry przepraszam za błędy ;) ~~
niedziela, 23 marca 2014
Prolog
*Oczami Stell *
Podniosłam się i od razu przywitał mnie cios w twarz . Ciepła ciecz pokryła moją dolną wargę przedostając się do jamy ustnej. Łzy zakuły mnie w oczy . Upadłam bezwładnie na podłogę , otarłam łzy i załkałam cicho.
Usłyszałam trzask drzwi . "Wyszedł" pomyślałam. Powoli przeczołgałam się do drzwi mojego pokoju by przekręcić je na kluczyk. Osunęłam się po drzwiach i przyległam policzkiem do lodowatej podłogi. Mieszanka krwi i łez utworzyła pod moją twarzą kałuże . Chcę wstać , lecz nie mogę .
W mojej głowie płonie ogień złości i adrenaliny. " Tak bardzo chcę już stąd uciec. ". Moje powieki zatrzaskują się , a ja odpływam w głęboki sen.
" -Stella! -woła mnie cichy kobiecy głos. Doskonale go znam . " Mama! ".
-Mamo? -zapytałam niepewnie. Otworzyłam drzwi , które stały mi na przeszkodzie do ujrzenia mojej mamy. Mocny pobłysk światła wydostającego się zza drzwi sprawił , że błyskawicznie zacisnęłam powieki i przystawiłam do nich dłoń chroniąc się przed palącym białym przebłyskiem . Wolną ręką sięgnęłam do dekoltu po okulary przeciwsłoneczne , założyłam je na nos i spojrzałam w białe rozświetlone pomieszczenie .
"Gdzie ja jestem? " moje myśli właśnie tarzały się po pustyni. Nie mam pojęcia gdzie jestem , nie słyszę nawet mojej mamy i jej delikatnie aksamitnego głosu.
-Mamo? - z moich ust wyłonił się cichy lecz bardzo pewny i drżący głos . Nawet nie wiem gdzie podziały się moje okulary przeciwsłoneczne.
-Jestem tutaj! -usłyszałam głos i zrobiłam kilka pewnych kroków przed siebie by wreszcie zobaczyć prawie przezroczystą postać mojej matki. Delikatne krople ciepłej cieczy spłynęły po moich policzkach, pociągnęłam nosem i otarłam kolejną płynącą łzę z mojego policzka. Jestem tak blisko, a jednak daleko.
-Córeczko..-usłyszałam po raz kolejny ciepły , troskliwy i drżący głos mojej matuli . Podeszłam tak blisko ,że gdybym wyciągnęła dłoń to bym dotknęła delikatnej postaci, lekko rozmazującej się postaci.
Zacisnęłam oczy by łzy nie zamydlały mi widoku mojej mamy. Stała tam twarzą w twarz ze mną .
Boję się otworzyć oczy. "Co jeśli gdy je otworzę Ona...ona zniknie?" zapytałam się w myślach.
Poczułam lodowatą dłoń na moim ramieniu gdzie widniał nowy siniak , który zrobił mój Ojciec .
Teraz wszystko wydaje się takie 'inne'. Miejsca siniaków są kolorowe jakby przepełnione szczęściem , a nie bólem i smutkiem. Żadna część ciała nie bolała mnie tak jak zwykle . Czułam się bezpieczna "Bezpieczna" potwierdziłam w myślach. Bardzo powoli otworzyłam oczy , miałam nadzieje , że nie zniknie.
Spojrzałam na nią . Na moją mamusie , której tak bardzo potrzebowałam, ale z drugiej strony cieszyłam się , że przynajmniej ona jest teraz szczęśliwa i nie musi znosić swojego męża , a mojego ojca.
Zimne "ręce" oplotły moje ciało . Przeszył mnie niesamowity dreszcz. Poczułam się jakbym wtulała się w nią jak w normalną "żyjącą " osobę. Zatrzasnęłam powieki by poczuć się jeszcze lepiej.
Poczułam jak mama potrząsa moim ciałem trzymając mnie za ramiona i szepcząc moje imię.
-Stella , Stella , Stella....
Podniosłam się i od razu przywitał mnie cios w twarz . Ciepła ciecz pokryła moją dolną wargę przedostając się do jamy ustnej. Łzy zakuły mnie w oczy . Upadłam bezwładnie na podłogę , otarłam łzy i załkałam cicho.
Usłyszałam trzask drzwi . "Wyszedł" pomyślałam. Powoli przeczołgałam się do drzwi mojego pokoju by przekręcić je na kluczyk. Osunęłam się po drzwiach i przyległam policzkiem do lodowatej podłogi. Mieszanka krwi i łez utworzyła pod moją twarzą kałuże . Chcę wstać , lecz nie mogę .
W mojej głowie płonie ogień złości i adrenaliny. " Tak bardzo chcę już stąd uciec. ". Moje powieki zatrzaskują się , a ja odpływam w głęboki sen.
" -Stella! -woła mnie cichy kobiecy głos. Doskonale go znam . " Mama! ".
-Mamo? -zapytałam niepewnie. Otworzyłam drzwi , które stały mi na przeszkodzie do ujrzenia mojej mamy. Mocny pobłysk światła wydostającego się zza drzwi sprawił , że błyskawicznie zacisnęłam powieki i przystawiłam do nich dłoń chroniąc się przed palącym białym przebłyskiem . Wolną ręką sięgnęłam do dekoltu po okulary przeciwsłoneczne , założyłam je na nos i spojrzałam w białe rozświetlone pomieszczenie .
"Gdzie ja jestem? " moje myśli właśnie tarzały się po pustyni. Nie mam pojęcia gdzie jestem , nie słyszę nawet mojej mamy i jej delikatnie aksamitnego głosu.
-Mamo? - z moich ust wyłonił się cichy lecz bardzo pewny i drżący głos . Nawet nie wiem gdzie podziały się moje okulary przeciwsłoneczne.
-Jestem tutaj! -usłyszałam głos i zrobiłam kilka pewnych kroków przed siebie by wreszcie zobaczyć prawie przezroczystą postać mojej matki. Delikatne krople ciepłej cieczy spłynęły po moich policzkach, pociągnęłam nosem i otarłam kolejną płynącą łzę z mojego policzka. Jestem tak blisko, a jednak daleko.
-Córeczko..-usłyszałam po raz kolejny ciepły , troskliwy i drżący głos mojej matuli . Podeszłam tak blisko ,że gdybym wyciągnęła dłoń to bym dotknęła delikatnej postaci, lekko rozmazującej się postaci.
Zacisnęłam oczy by łzy nie zamydlały mi widoku mojej mamy. Stała tam twarzą w twarz ze mną .
Boję się otworzyć oczy. "Co jeśli gdy je otworzę Ona...ona zniknie?" zapytałam się w myślach.
Poczułam lodowatą dłoń na moim ramieniu gdzie widniał nowy siniak , który zrobił mój Ojciec .
Teraz wszystko wydaje się takie 'inne'. Miejsca siniaków są kolorowe jakby przepełnione szczęściem , a nie bólem i smutkiem. Żadna część ciała nie bolała mnie tak jak zwykle . Czułam się bezpieczna "Bezpieczna" potwierdziłam w myślach. Bardzo powoli otworzyłam oczy , miałam nadzieje , że nie zniknie.
Spojrzałam na nią . Na moją mamusie , której tak bardzo potrzebowałam, ale z drugiej strony cieszyłam się , że przynajmniej ona jest teraz szczęśliwa i nie musi znosić swojego męża , a mojego ojca.
Zimne "ręce" oplotły moje ciało . Przeszył mnie niesamowity dreszcz. Poczułam się jakbym wtulała się w nią jak w normalną "żyjącą " osobę. Zatrzasnęłam powieki by poczuć się jeszcze lepiej.
Poczułam jak mama potrząsa moim ciałem trzymając mnie za ramiona i szepcząc moje imię.
-Stella , Stella , Stella....
piątek, 21 marca 2014
Bochaterowie
Co jakiś rozdział dochodzą nowi bohaterowie , więc jeśli chcecie sprawdzać ich wygląd to jesteście na dobrej drodze kliknij zakładkę " Bohaterowie"
[Louis William Tomlinson] – główny bohater , urodzony 24 grudnia 1991r.(22 lata) pochodzi z Doncaster w Wielkiej Brytanii.
Jego kręgi:
/\ Liam (21) , Harry (20), Niall(21), Zayn (21) /\
[Stella Cornery]-główna bohaterka , urodzona 20 lipca 1995r (19 lat) pochodzi z Bradford w WB.
Jest jedynaczką.
Pojawiają się w rozdziale 8 :
[Louis William Tomlinson] – główny bohater , urodzony 24 grudnia 1991r.(22 lata) pochodzi z Doncaster w Wielkiej Brytanii.
Jego kręgi:
/\ Liam (21) , Harry (20), Niall(21), Zayn (21) /\
![]() | ||
| Harry Styles |
![]() |
| Liam Payne |
![]() |
| Zayn Malik |
![]() |
| Niall Horan |
[Stella Cornery]-główna bohaterka , urodzona 20 lipca 1995r (19 lat) pochodzi z Bradford w WB.
Jest jedynaczką.
- .Samanta Rodrigo - bliska przyjaciółka Stell , 19 lat , 13 marca 1995r , pochodzi z Bradford w Wielkiej Brytanii
![]() |
| Samanta Rodrigo |
- .Thomas Cornery - Ojciec Stell.
![]() |
| Thomas Cornery -Ojciec Stell |
- Logan Twins - 20 lat 23 Maja 1994r. Mieszka w Szwecji , sam w wielkim mieszkaniu , które dostał od ojca ponieważ ten ciągle wyjeżdża w sprawach biznesowych . John Twins (Ojciec Logana ) to najlepszy przyjaciel ojca Stell.
Pojawiają się w rozdziale 8 :
- Liam Dawkins (20 Lat) - Bart Katherine .
- Katherine Dawkins (19 Lat) -Siostra Liama
- Christian Ralfie (21 Lat ) -Chłopak Katherine :3
Subskrybuj:
Posty (Atom)










